Krzysztof Struziak
Postawa
społeczeństwa powiatu tarnowskiego wobec wojny polsko- bolszewickiej
Jednym z najważniejszych problemów odradzającej się po 123 latach niewoli Rzeczypospolitej była walka o granice. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski szczególną uwagę zwracał na kształt granicy wschodniej i utworzeniu federacji z Litwą, Ukrainą i Białorusią, czyli państwami, które miały oddzielać ją od Rosji. Zmagania z bolszewikami od początków 1919 roku1 były pasmem spektakularnych zwycięstw wojska polskiego2. Z początkiem 1920 roku wschodnia granica sięgała Berezyny3, a sukcesy w trakcie rozpoczętej 25 IV 1920 r. ofensywy i zajęcie Kijowa uspokoiły opinię publiczną, która właściwie przestała się interesować toczonymi walkami. Na pierwszy plan wysunęły się konflikty społeczne i polityczne, co szczególnie widoczne było w prasie, która niemal bez wyjątku koncentrowała się na spawach walki o władzę. Jak dalece media i elity były oderwane od realiów wojny może świadczyć fakt, że nawet w czerwcu, kiedy armia konna Budionnego przełamała front polski pod Samhorodkiem, dzienniki wszelkich odcieni politycznych skupiały się głównie na relacjonowaniu przesilenia rządowego i utarczek sejmowych. O skali zagrożenia nie można było się także dowiedzieć z treści komunikatów redagowanych przez Naczelne Dowództwo. Jeszcze 30 czerwca, chociaż siły polskie od kilku tygodni były w odwrocie a na froncie północnym sytuacja stawała się bardzo niebezpieczna, niezmiennie fałszowano frontową rzeczywistość4. Dlatego też, gdy począwszy od 5 lipca obywatele zaczęli przeglądać codzienne gazety, byli ogromnie zaskoczeni śledząc na pierwszych stronach odezwy nawołujące do obrony zagrożonej niepodległości.
Celem niniejszego artykułu jest omówienie postawy społeczności powiatu tarnowskiego wobec najazdu bolszewickiego w 1920 r., tj. m. in. nastrojów ludności, ofiarności w gromadzeniu środków materialnych na potrzeby frontu oraz gotowości do obrony Ojczyzny poszczególnych grup społecznych. Ze względu na ramy objętościowe, pominięte zostały (o ile było to możliwe) sprawy ściśle wojskowe i częściowo polityczne, a więc m. in. bezpośredni udział mieszkańców w działaniach militarnych, w tym rezultaty zaciągu do armii ochotniczej, które tu jedynie zasygnalizowano.
Tematyka wojny polsko-bolszewickiej to obszar mało znany polskiemu czytelnikowi, a już bardzo niewiele miejsca w historiografii poświęca się licznej rzeszy wolontariuszy, których rola w tej wojnie była niezmiernie istotna w ostatniej jej fazie, kiedy wojska nieprzyjaciela stały nad Wisłą i ważyły się losy polskiej niepodległości. Z dostępnej literatury na szczególną uwagę zasługuje solidna monografia Janusza Szczepańskiego Wojna 1920 roku na Mazowszu i Podlasiu5 oraz artykuł tego samego autora Społeczeństwo Mazowsza w wojnie 1920 roku6. Dotyczą one jednak tylko części rozległego i odległego od powiatu tarnowskiego teatru ówczesnych wydarzeń militarnych. Analogiczną problematykę badawczą w odniesieniu do obszaru dawnego województwa kieleckiego podjął Mieczysław B. Markowski. Jego wartościowa praca Społeczeństwo województwa kieleckiego wobec wojny polsko-bolszewickiej 1919-19207 jest bliższa tematycznie, gdyż omawiane województwo podobnie jak powiat tarnowski, nie były bezpośrednio dotknięte działaniami zbrojnymi.
Wobec ubóstwa kompleksowych opracowań, za główne źródło niniejszego artykułu posłużyła wydana drukiem Księga Sprawozdawczo-Pamiątkowa Generalnego Inspektoratu Armii Ochotniczej i Obywatelskich Komitetów Obrony Państwa8. Składa się ona z czterech części, z których pierwsza zawiera „Dokumenty organizacji obrony Państwa w 1920 r.”, druga to „Sprawozdanie z działalności Generalnego Inspektoratu Armii Ochotniczej, za czas od chwili powstania do chwili przejścia w stan likwidacji, tj. od 6-go lipca do 31 grudnia 1920 r.”, opracowane przez Komisję Likwidacyjną Generalnego Inspektora Armii Ochotniczej [Gen.I.A.O.], trzecia „Sprawozdanie Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa”, natomiast czwarta „Sprawozdania wojewódzkich, powiatowych i miejskich Komitetów Obrony Państwa” [KOP]. Ważnym dokumentem opisywanych wydarzeń, doskonale oddającym klimat tamtego okresu, była ówczesna prasa. Autor korzystał głównie z dzienników, „Ilustrowany Kurier Codzienny” i „Czas” oraz tygodników „Piast”, „Przyjaciel Ludu” i Lud Katolicki”. Prasa dostarczyła wielu, nieosiągalnych gdzie indziej, szczegółowych informacji o darach dla walczącej armii, zmieniających się nastrojach społeczeństwa, a w przypadku wydawanego w Tarnowie „Ludu Katolickiego”, także o warunkach materialnych i życiu codziennym mieszkańców omawianego terenu. Przydatny okazał się też bogaty materiał ikonograficzny zamieszczony w tygodnikach „Nowości Illustrowane” [dalej: NI], „Tygodnik Ilustrowany” [dalej: TI] oraz w wydawanej w miesiącach lipiec-sierpień 1920 r. nakładem Sekcji II KOP w Krakowie „Gazetce Wojennej” [dalej: GW].
Po I wojnie światowej znaczne obszary kraju znajdowały się w stanie kryzysu gospodarczego, którego rozwiązaniu nie sprzyjał brak politycznej stabilizacji i ciągle zwiększające się wydatki na potrzeby armii. Społeczeństwo pragnęło odbudowywać kraj ze zniszczeń wojennych a chłopi uprawiać ziemię od kilku lat leżącą odłogiem, gdy tymczasem ogłoszony pobór do wojska pozbawił polską wieś wiele tysięcy rąk do pracy. Na wsi była prowadzona też agitacja bolszewicka, której pożywkę stanowiła źle przeprowadzana reforma rolna9. Również w armii panowały często nie najlepsze nastroje spowodowane brakiem mundurów, słabym wyżywieniem i trudnymi warunkami zakwaterowania. Przykładowo, żołnierze kompanii zapasowej saperów w garnizonie sandomierskim jeszcze w czerwcu 1920 r., pełnili służbę wartowniczą boso i w podartych mundurach10.
Od
początku 1919 r., wobec braku znaczącej pomocy zagranicznej,
władze państwowe odwołały się do obywateli,
wzywając ich do wykupu tzw. „Pożyczek Odrodzenia”. Do
subskrypcji namawiali działacze partii politycznych, duchowieństwo,
aktywiści lokalni oraz prasa: „Niejednemu pleśnieją w domu
pieniądze bezużytecznie. Niejeden boi się, żeby mu
banknotów myszy nie zjadły, ogień nie strawił,
złodzieje nie skradli. Ci ludzie powinni grosz zaoszczędzony dać
na polską pożyczkę, bo otrzymają procentu 5 od sta i
należyte zabezpieczenie, że im pieniądze nile przepadną.
Kto pożyczy państwu pieniędzy, dostanie teraz świadectwo
tymczasowe, które otrzymać można w każdym
urzędzie” – przekonywał tarnowski „Lud
Katolicki”11.
Tymczasem na wsi i w małych miastach zdarzały się przypadki niechętnego przyjmowania niewielkich kwot przez urzędników państwowych. Chociaż były to być może przypadki odosobnione, to jednak informacje o takiej postawie przedstawicieli państwa, docierały do chłopów za pośrednictwem gazet. Przykładowo, jeden z czytelników „Piasta” opisał wydarzenie, którego był świadkiem w Starostwie Dąbrowskim:
Jestem w Urzędzie podatkowym; p. urzędnik P.
przekłada papiery z jednego kąta w drugi, urzęduje
„siarczyście”, aż się płakać chce. A tu
ludziska czekają. Wtem przychodzi stary chłopina, staje
nieśmiało i mnie w rekach kilkaset marek, które
przyniósł na pożyczkę. Na prośbę o
załatwienie p. P. ofuknął staruszka i powiada mu:
„Przyjdźcie za pół godziny, za półtorej, to
wam robię. „Ależ prosę pana, ja tu cały dzień
wczoraj czekałem” – „To mnie nic nie obchodzi”,
brzmiała odpowiedź p. P. A tam może robota pilna jesienna w
domu, albo przynajmniej krów niema komu pognać w pole. Stary
się może zniechęcić, ale to p. urzędnika nic nie
obchodzi, on dalej siedzi za biurkiem, pewny siebie. Zapomniał, że
przecież urzędnik dla ludu winien być sługą a nie
jakimś tyranem, jak to w swojej odezwie p. prezydent Witos pięknie
powiedział12.
Przedstawiona wyżej relacja, oprócz tego, że świadczy o zupełnym niezrozumieniu przez niższych urzędników potrzeb odradzającej się Ojczyzny, pokazuje sposób traktowania ludności wiejskiej w urzędach dawnej Galicji. Po objęciu urzędu premiera Wincenty Witos zaapelował nawet do nich o sumienne wypełnianie obowiązków, przestrzeganie ustaw i równomierne traktowanie obywateli, „bez względu na to, czy przychodzi do urzędu chłop, czy robotnik, czy też koś w miejskiem ubraniu - każdy urzędnik jest sługą państwa i społeczeństwa”13.
Innym
powodem niewielkiego zainteresowania ludności chłopskiej
pożyczką było powszechne przekonanie, że władze
przerzucają ciężar odbudowy i wojny na ich barki
oszczędzając najbogatszych: „Skarb Państwa potrzebuje
pieniędzy, Rząd za pośrednictwem starostów przepisuje
ludności w gminach, ile powinna dać na pożyczkę
państwową. I lud daje w miarę możności, ale da
chętnie i z zapałem jeszcze więcej, skoro się przekona,
że Rząd potrafi zmusić paskarzy, obszarników,
księży proboszczów i wszystkich bogaczy, aby i oni
złożyli Państwu na pożyczkę odpowiednio wysokie sumy.
Niechże to Rząd natychmiast zrobi w każdym powiecie i niech
ogłosi w każdym powiecie plakatami, a skutek będzie niezawodny
– pisano w „Piaście”14.
Podobnie wyglądała sprawa ogłaszanej, co jakiś czas, przymusowej daniny na rzecz wojska. I w tym wypadku starano się przekonać ludność co do jej zasadności. Wydawana przez krakowską sekcję propagandy KOP „Gazetka Wojenna”, w sierpniu 1920 roku przekonywała: „Żołnierz musi być ubrany, musi się mieć czym przykryć. A rząd nie ma dość bielizny i butów. Więc rząd postanowił zażądać od ludności państwa, której żołnierz broni, by dała potrzebną ilość tych przedmiotów”15. Do wypełnienia obywatelskiego obowiązku apelowano też w prasie lokalnej: „Nie odmawiajmy rządowi ani ludzi, ani pieniędzy, ani kontyngentu, ani innych rzeczy, potrzebnych do prowadzenia wojny. Im prędzej tego rządowi dostarczymy, tem pewniejsze będzie nasze zwycięstwo, tem łatwiej przetrzymamy te ciężkie czasy, tem prędzej nastąpi także ten tak przez wszystkich upragniony pokój.– nawoływał poseł z okręgu tarnowskiego ks. Józef Lubelski na łamach „Ludu Katolickiego”16. Na byłą Galicję nałożono wtedy obowiązek odpłatnego dostarczenia 70 000 par butów z cholewami lub 150 000 trzewików, 75 000 spodni wełnianych lub 150 000 bawełnianych, 150 000 koszul, kalesonów i skarpet lub onuc, 75 000 koców lub kołder17. Niestety chłopi w zdecydowanej większości ledwo wiązali koniec z końcem, co widoczne było głównie na terenach objętych działaniami wojennymi w 1914 i 1915 r. Należał do nich m. in. obszar powiatu tarnowskiego, a szczególnie osady położone nad Dunajcem i Białą. Jeszcze 17 maja 1920 r. w trakcie posiedzenia tzw. Rady Przybocznej Generalnego Delegata Rządu, poseł Stronnictwa Katolicko-Ludowego Antoni Matakiewicz z Tuchowa18 wraz z burmistrzem Tarnowa Tadeuszem Tertilem składali wniosek, by „rząd wziął się spiesznie do zasypywania rowów strzeleckich także w zachodniej Małopolsce, jak to czyni we wschodniej; a w szczególności rowów strzeleckich w dolinie Dunajca Białej i by na ten cel przeznaczył wydatne fundusze” i - już sam poseł wnosił – „aby nie zapominano i o tych, co sami nieraz przy pomocy uciążliwych pożyczek odbudowali swoje gospodarstwa, bo jeśli się im wyłożonych i pożyczonych wkładów nie zwróci, to zniechęci się innych do obudowywania się - własnym kosztem”19.
W
wyniku niedożywienia oraz bardzo złych warunków higienicznych
pojawiła się tu (z końcem 1919 r.) epidemia tyfusu
plamistego. Z pisemnej odpowiedzi udzielonej na interpelację posła
ks. J. Lubelskiego (z dn. 12 IV 1920 r.) przez Naczelny Komisariat do Spraw
Walki z Epidemiami, dowiadujemy się, że w kwietniu zapadało na
tyfus przeciętnie 3-5 osób dziennie. Jak zaznaczono, walkę z
chorobą utrudniał w pierwszym rzędzie brak aparatów
dezynfekcyjnych i oddziałów zakaźnych w szpitalach. Celem
opanowania sytuacji Komisariat wysłał do Tamowa dwa komplety
urządzeń szpitalnych na 50 łóżek oraz uruchomił
szpitale epidemiczne w Tarnowie, Tuchowie i Gromniku, na które
wyasygnował tytułem zaliczki kwotę 100 000 Mk”20.
W następnym miesiącu sytuacja sanitarna w Tarnowie jeszcze bardziej
się pogorszyła na skutek poważnej awarii (pęknięcie
kotła) w elektrowni. W wyniku słyszanego w całym
mieście wybuchu, jeden robotnik stracił nogę i
odniósł liczne rany, a mieszkańcy zostali na kilka dni
pozbawieni wody i światła21. Wobec wymienionej wyżej
panującej epidemii tyfusu, szczególnie brak wody mógł
skończyć się tragicznie, tym bardziej, że
wcześniejszym zarządzeniem Magistrat kazał zasypać w
mieście wszystkie studnie22.
W dn. 8 V 1920 r. działacze Narodowego Związku Robotniczego zorganizowali w mieście demonstrację „głodową”, która wtargnęła do biur Magistratu. Chodziło tu o nieuprawnione wydanie pieniędzy, które mieszkańcy wpłacili jesienią 1919 r. na ziemniaki a nie odebrali towaru i nie chciano im zwrócić gotówki. Jak donosił „Lud Katolicki” - „ponieważ w zimie zmarzniętych ziemniaków brać nic chcieli, więc pieniądze ugrzęzły w magistrackiej kasie i nic można ich w żaden sposób stamtąd wydobyć. Pan kasyer zwodzi ludzi, każe im wciąż przychodzić później, bo pieniędzy niema, a co najciekawsze, na ziemniaki z wiosennych transportów każe tym, których pieniądze więzi, wpłacać nowe kwoty gotówką, jak gdyby tamte wpłacone w jesieni zupełnie przepadły” – czytamy w tygodniku23.
Tarnów po wojnie - pocztówka
Niedożywieni byli także bezrolni i małorolni
mieszkańcy wsi powiatu tarnowskiego, a mówiąc dosadniej,
wieś tarnowska głodowała. Częściowo było to
winą tamtejszych władz gminnych, które, jak wynika z relacji
posła ks. J. Lubelskiego, większość towarów
rozprowadzały wśród znajomych i tarnowskich paskarzy.
Najwięcej skarg kierowano pod adresem tarnowskiej Spółdzielni
Rolniczej „Plon”, którą kierował członek PSL
Piast i urzędnik Starostwa Powiatowego w Tarnowie – Jan
Juszkiewicz. Gdy w czerwcu 1920 r. do wszystkich powiatów w
Małopolsce miały być dostarczone nowe transporty mąki
amerykańskiej poseł apelował do biednych rodzin, by
żądali jej także dla siebie i informowali go o wszystkich
zauważonych nieprawidłowościach24.
Pomimo wykazanej wyżej trudnej sytuacji gospodarczej i społecznej, miejscowa inteligencja starała się, jak tylko mogła, podtrzymać ducha narodu. Najczęstszym sposobem stały się organizowane po wsiach wiece i manifestacje patriotyczne z udziałem duchowieństwa, w których często uczestniczyli także posłowie wybrani z okręgu tarnowskiego. Przykładowo, na wiecu w Brzozowej w dn. 5 IV 1920 r. zebrani na wniosek dyrektora gimnazjum Karola Regieca uchwalili jednogłośnie rezolucję wyrażającą hołd Naczelnikowi Państwa J. Piłsudskiemu, za jego patriotyczną pracę i kilkuletnie walki z odwiecznym wrogiem25. Okazją do urządzania manifestacji patriotycznych stały się w 1920 r. obchody uchwalenia Konstytucji 3. Maja. Zorganizowano taką przykładowo w Ryglicach z inicjatywy tamtejszego proboszcza. W trakcie nabożeństwa wygłosił on podniosłe kazanie, wzywając wszystkich do pracy, aby w wolnej Polsce „było coraz lepiej” oraz wezwał do obrony Rzeczpospolitej26.
Warto wspomnieć, że rok wcześniej z niezwykłymi honorami witano na dworcu kolejowym przejeżdżającego na front wschodni gen. J. Hallera. Jak relacjonował korespondent „Nowości Ilustrowanych”, „W Tarnowie na odświętnie ustrojonym dworcu kolejowym zebrał się korpus oficerski w komplecie z generałami Gąsieckim i Szamotą na czele, przedstawiciele władz rządowych i autonomicznych i liczna publiczność. Nadjeżdżający pociąg powitały dźwięki hymnu narodowego. Po przyjęciu wojskowem witał wodza imieniem załogi gen. Szamota, imieniem miasta burmistrz Tertil, następnie wręczyła mu kwiaty żona dowódcy okręgu. Generał Haller odpowiedział w serdecznych słowach. Po krótkim postoju ruszył pociąg w dalszą drogę żegnany hymnem narodowym i marsylianką”27..
Gen. Józef Szamota przyjęty został do WP i mianowany dowódcą Okręgu Wojskowego „Tarnów” w dn. 8 grudnia 1918 r.. Jednocześnie w lipcu i sierpniu 1919 dowodził oddziałami przeznaczonymi do stłumienia rozruchów w powiatach rzeszowskim i tarnowskim. 17 lipca 1919 r. został wyznaczony na stanowisko dowódcy Obozu Warownego „Brześć Litewski”. 1 maja 1920 zatwierdzony został w stopniu generała podporucznika z dniem 1 kwietnia tego roku. W sierpniu 1920, w czasie bitwy warszawskiej dowodził załogą Twierdzy Modlin. Z kolei gen. Jakub Gąsiecki do WP został przyjęty w listopadzie 1918 r. i początkowo był inspektorem w Dowództwie Okręgu Generalnego „Kraków”, a następnie inspektorem piechoty przy tym dowództwie. Od 11 sierpnia 1919 roku dowodził 11 Dywizją Piechoty.
Powitanie na dworcu kolejowym w Tarnowie gen. Józefa Hallera w maju 1919 r. [NI 1919, nr 20]
Katastrofalna sytuacja militarna na froncie doprowadziła do kryzysu politycznego. W dn. 9 czerwca 1920 r. upadł rząd Leopolda Skulskiego, a nowy gabinet Władysława Grabskiego, ze względu na spory partyjne powołano dopiero po 2 tygodniach. Trudno nie zgodzić się z jego oceną wystawioną przez Macieja Rataja, iż rząd W. Grabskiego, „słaby za pod względem doboru ludzi, pozbawiony oparcia w społeczeństwie, zaledwie tolerowany przez Sejm jako tymczasowe zło konieczne, mało był dopasowany do sytuacji w jakiej znajdowało się państwo”28.
W czerwcu wyczerpały się także francuskie i amerykańskie kredyty na dostawy wojskowe20. Wbrew wcześniejszym przewidywaniom ciężar utrzymania wojska spadł więc na budżet, na co nowy premier żalił się w Sejmie: „Co do znacznych kredytów na zaopatrzenie armii uchwalonych w Sejmie dn. 9 marca29, o których wówczas przy uchwalaniu myśleliśmy, że udzieli ich zagranica, okazało się przy zetknięciu z rzeczywistością [...], że trzeba będzie poprzestać na własnych siłach”30. Na jego wniosek, motywowany grozą sytuacji i wynikającą z niej pilną potrzebą zmobilizowania wszystkich zasobów państwa, 1 lipca 1920 r. Sejm powołał Radę Obrony Państwa [ROP]. Jak słusznie zauważa w swym pamiętniku cytowany już Rataj - członek ROP z ramienia PSL Piast - stworzenie Rady było sprawą dużej wagi, ponieważ Sejm czasowo przekazał jej swoje uprawnienia ustawodawcze, a to zdecydowanie przyspieszało podejmowanie strategicznych decyzji31.
Wraz z utworzeniem ROP podjęto także
działania mające na celu zorganizowanie Armii Ochotniczej [A.O.], co
rozbudziło aktywność społeczną. Już w dn. 3 lipca
1920 r. Piłsudski wydał odezwy zatytułowane „Obywatele
Rzeczypospolitej”32 i „Żołnierze
Rzeczypospolitej!”
„Do armii ochotniczej”
[TI 1920, nr 31].
Duży wpływ na częściowe przełamanie nastrojów apatii i zmęczenia wywołanych klęskami wojsk polskich na froncie wschodnim, miał „List biskupów polskich do Narodu Polskiego” z 7 lipca 1920 r., w którym hierarchowie wezwali do jedności działania wszystkich wiernych i wyrzeczenia się waśni partyjnych. Apelowali też o pomoc materialną dla armii i wstępowania w jej szeregi37. Zalecenia biskupów, jak i zapewne samo powołanie kapłańskie, sprawiły, że duchowieństwo wszędzie [z bardzo nielicznymi wyjątkami] spełniło swój patriotyczny obowiązek38. Księża informowali ochotników, gdzie znajdują się najbliższe punkty werbunkowe, odprawiali uroczyste nabożeństwa dla poborowych wychodzących z parafii oraz współpracowali z władzami państwowymi i samorządowymi. Włączyli się też w organizację pomocy dla walczącej armii, tworząc komitety obrony narodowej w parafiach, lub aktywnie uczestnicząc w pracach komitetów powiatowych i gminnych. Nawoływali z ambon do składania ofiar, udzielali pomocy rodzinom wojskowych i napływającym ze wschodu rodzinom uchodźców. Potępiali też dezercję i ociąganie się przed wstąpieniem w szeregi wojska. W powiecie tarnowskim duchowni stali na czele komitetów gminnych w Szczepanowicach - ks. Florian Moryl, Woli Rzędzińskiej - ks. Kowalczyk i Szynwałdzie - ks. Aleksander Siemieński39. Efekty działalności księży szczególnie widoczne były na prowincji. Już po wojnie W. Witos napisał we wspomnieniach, że „dla mas chłopskich wiara i Kościół były chlebem, bez którego masy te wprost żyć nie mogły [...] Autorytet księży był wielki. Wieś im bezgranicznie wierzyła i realizowała wszelkie zarządzenia Kościoła”40.
W odpowiedzi na umieszczane na plakatach apele, zaczęły
się na łamach prasy ukazywać korespondencje wzywające
ludność wsi do obrony Ojczyzny, jak. np. głęboko
patriotyczna odezwa z dn. 18 VII 1920 r. pt. „Bracia obowiązek
woła!”, zamieszczona w „Ludzie Katolickim” i
podpisana inicjałami J. M. Autor przywoływał w niej m. in.
przykład obrony Lwowa w 1918 r., w trakcie której - jak pisał
- ginęły kobiety z dziećmi oraz przedstawił
chłopom i robotnikom możliwe skutki przegranej wojny: „Gdy ci
gospodarzu komisarz bolszewicki każdą krupkę do garnka wydzieli,
a ciebie robotniku zaprzęże do 12-to godzinnej pracy i
groźbą użycia bagnetu, lub rewolweru zamknie twoje usta i
popędzać cię będzie do pośpiechu - wtedy krwawemi
łzami zapłaczesz, że nie poszedłeś z tłumem
młodzieży akademickiej bronić wolności i całości
Ojczyzny, ale posłuchałeś zbrodniarza i zdrajcy przekupionego,
którego powinieneś był oddać władzom do ukarania
i unieszkodliwienia” – czytamy w zakończeniu odezwy41.
W dn.15 lipca 1920 r. Sejm przyjął jednogłośnie ustawę o wykonaniu reformy rolnej42, którą szeroko skomentowała prasa ludowa43. W publikacjach podkreślano, że ziemię otrzymają w pierwszym rzędzie żołnierze armii polskiej, zwłaszcza ci, którzy dłuższy czas służyli na froncie lub dobrowolnie do wojska wstąpili oraz inwalidzi44. Na tym samym posiedzeniu przyjęto też ustawę o zabezpieczeniu bytu rodzinom osób pełniących ochotniczą lub obowiązkową służbę wojskową45. Z kolei rozporządzeniem ROP z dn. 20 lipca 1920 r. przyznano doraźne zapomogi dla rodzin ochotników46.
Na
polecenie ministra spraw wojskowych, zarządzono „postępowanie
doraźne dla zbrodni dezercji oraz dla zbrodni nakłaniania i dania
pomocy do naruszenia wojskowych obowiązków
służbowych”47. Udowodnienie dezercji, lub
działalności na szkodę państwa, zagrożone było
karą śmierci przez rozstrzelanie. Wyroki sądów
doraźnych publikowano w prasie codziennej. Przykładowo, krakowski
„Czas” z dn. 28 VIII poinformował, że „szeregowiec
16 pp […] lat 25 został wyrokiem sądu doraźnego w Tarnowie
za dezercję skazany na karę śmierci na rozstrzelanie”48,
natomiast „Ilustrowany Kurier Codzienny” donosił, że
„Dezerter z Szynwałdu […] grasował długi czas w
okolicach Tuchowa, popełniając szereg kradzieży i zabijając
ścigającego go żandarma. Wreszcie przychwycony, padł trupem
od kuli karabinu podof. na urlopie niejakiego Sarada, otrzymawszy
zasłużoną karę za swe zbrodnie”49.
Warto w tym miejscu poruszyć przemilczaną
zwykle sprawę przestępstw dokonywanych przez polskich
żołnierzy na ludności cywilnej, które nie sprzyjały
w żaden sposób budowaniu szacunku dla armii w powiecie tarnowskim,
tym bardziej, że szczególnie często dochodziło do tego
typu zdarzeń właśnie na terenie Małopolski i Podkarpacia.
Rabunków dokonywano pod różnymi pozorami. Bardzo
chętnie stosowaną wymówką było poszukiwanie broni.
Przykładowo, w kwietniu 1919 r. wysłano do gminy Jaślany
kompanię wojska i żandarmerii w liczbie 250 żołnierzy,
celem przeprowadzenia rewizji za karabinami wojskowymi. Z dostępnej
dokumentacji wiadomo, że „w czasie rewizyi żołnierze
[…] dopuszczali się rabunków, gwałtów, zabrali
mieszkańcom: odzież skóry na buty, chleb, serki, kiełbasy
itp. […] gdy syn Jędrzej Zawada nie mógł
ścierpieć co żołnierze z ojcem wyprawiają odezwał
się <<panowie tak nie może być przeszukajcie za
bronią niemam nic przeciw temu>> został zbity
pięścią i kolbą w piersi, wreszcie groził mu komendant
wybiciem zębów i przebiciem bagnetem”50. Inną
okazją do rabowania było wykorzystywanie niepokojów
społecznych, gdyż na mocy ustawy z 2 stycznia 1919 roku o
używaniu wojska w wypadkach wyjątkowych, sięgano do
tłumienia rozruchów po jednostki wojskowe, które miały
rozpędzić tłum. Żołnierze korzystali z zamieszania i
pod pozorem ścigania sprawców okradali mieszkania nawet nie
zaangażowanych w protesty obywateli: „Nazajutrz po krwawym
zajściu przyjechał z Pińczowa oddział kawalerji,
która w dalszym ciągu katowała i maltretowała sterroryzowanych
włościan, rabując gęsi, kury, do których strzelano z
karabinów” - .czytamy w dokumencie z dn. 3 VI 1919 r.51.
Wzorem armii zaborczych rekwirowano też w brutalny sposób
środki transportowe. Zachowania takie wywoływały strach i
opór ludności wiejskiej. Z raportu Szefostwa Sądownictwa
Polowego Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego sporządzonym dla
Oddziału II MSW, dowiadujemy się, że „ruch na szosach
zamarł prawie zupełnie, ludność rozbiera wozy i ukrywa, a
konie trzyma po polach”52.
Już na podstawie tych kilku przykładów, a było ich zdecydowanie więcej53, trudno się dziwić, że wszystkie podejmowane działania w kierunku mobilizacji ludności wiejskiej nie przynosiły początkowo widocznych efektów: „Brak jeszcze, niestety, większych oddziałów ochotniczych ze wsi, brak wybitnego udziału ludu polskiego, który sam głosi, że jest fundamentem ojczyzny […] Wierzymy święcie, że wieś nie pozostanie głuchą na wołanie naczelnego wodza i że niezadługo dowiemy się o legiach ochotniczych wiejskich, które dopiero utworzą faktyczną siłę” – pisał jeden z redaktorów „Piasta” jeszcze 18 lipca 1920 r.54.
Ignacy Daszyński i Wincenty
Witos w lipcu 1920 r. [TI, 1920, nr 32].
Wyrażone w tej krótkiej notatce nadzieje na liczniejszy udział chłopów w walce z bolszewikami, spełniły się dopiero po utworzeniu w dn. 24 lipca 1920 r. Rządu Jedności Narodowej z premierem W. Witosem na czele. Obejmował on ster państwa w najbardziej krytycznym momencie na froncie wojny polsko-bolszewickiej. Gdy wysłannicy Piłsudskiego przybyli do Wierzchosławic w celu poinformowania Witosa o nominacji na szefa rządu, zastali go przy orce: „Około godziny trzeciej po południu zwrócił mi uwagę parobek zaznaczając, że jakieś auto zajechało na podwórze domu, zapewne po mnie […] Za parę minut przybył do mnie na pole oficer, z miną ogromnie poważną, a upewniwszy się że ma ze mną do czynienia, oświadczył uroczyście, że przyjeżdża od Naczelnika Państwa, Piłsudskiego i na jego rozkaz, żeby mnie natychmiast przywiózł do Warszawy” – pisał we wspomnieniach Witos55. Już po bitwie warszawskiej, na wiecu ludowym w Tarnowie odbytym w dn. 22 VIII 1920 r. mówił:
Wybór
padł na mnie […]
Przypisywano mi z wielu stron mylnie, że dążyłem do
władzy. Nie chciałem nigdy sięgać po najwyższą
władzę, ale gdy państwo znalazło się w
niebezpieczeństwie, musiałem ulec naciskowi i zgodziłem się
objąć urząd, do którego czułem się mniej
kwalifikowanym. Wszyscy wtedy zadawali sobie pytanie, czy lud dopisze, bo
była w narodzie wiara, że jeśli dopiero w tej krytycznej chwili,
to państwo będzie uratowane. Ośmieliłem się wtedy na
Radzie Ministrów oświadczyć, że dopisze i wydałem
wezwanie do ludu. Odezwa moja odbiła się szerokim echem w pierwszym
razie u ludu w zachodniej Małopolsce. Jeżeli chcemy, by Polska
była naprawdę ludową, to musimy dać państwu to, czego
mu potrzeba, to nie wolno nam szczędzić żadnych dla państwa
ofiar56.
30 VII 1920 r. premier
wydał specjalną odezwę „Do Braci włościan na
wszystkich ziemiach polskich”, którą za pośrednictwem
komitetów gminnych rozkolportowano po wsiach w kilku milionach egzemplarzy.
Odwoływał się w niej do uczuć patriotycznych
środowiska wiejskiego i uzmysłowił mu, jakim zagrożeniem
dla kraju jest bolszewizm57
Z kolei na początku sierpnia, po odrzuceniu przez Rosjan propozycji
zawieszenia broni, Witos zaapelował do żołnierzy o podjęcie
walki58, a ROP uchwaliła
odezwę „Do ludów świata”, w której
ostrzegano przed bolszewizmem inne narody59.
NI 1920, nr 32.
Na te apele wieś nie pozostała obojętna, choć na
nią spadł główny ciężar prowadzenia wojny.
Należy podkreślić, że istotną rolę we wspomaganiu
premiera w akcji mobilizującej mieszkańców wsi do maksymalnego
wysiłku obronnego, odegrała prasa ludowa. Nawoływała ona do
wykonywania zadań związanych z obroną kraju, zachowania spokoju
i ładu, wytwarzała atmosferę potępienia dezerterów,
propagowała pożyczkę państwową. W dn. 1 sierpnia
1920 r. ukazał się w „Piaście” apel do
chłopów powiatu tarnowskiego i diecezji tarnowskiej - autorstwa
gospodarza Pawła Ciężadły z Żukowic Starych - by ci
wstępowali do armii.
Bracia Chłopi! Nie mamy chwili do stracenia.
Żniwa już skończone. A więc teraz do szeregów w
obronie Ojczyzny, w obronie żywicielki, w obronie tego, cośmy
zebrali, kto karabin unieść może. Stańmy jak jeden
mąż! […] Żadnych zwolnień, żadnych reklamacji!
Kto tylko Polakiem się czuje, kto zdoła karabin
udźwignąć, niech idzie na front. Kto się dzisiaj
ociąga na wezwanie Ojczyzny jest zdrajcą Ojczyzny i powinien
się spotkać ze wzgardą całego społeczeństwa,
powinien być wydalonym czy to z Rady gminnej, czy ze spółki,
stowarzyszenia lub kooperatywy, ten powinien być bojkotowany przez
całe społeczeństwo, powinien być bojkotowany przez kobiety
polskie. Żadna dziewczyna nie powinna podawać ręki chłopcu,
który się od służby wojskowej w tak poważnej chwili
uchyla. Niech kobiety w każdej gminie rozpoczną silną
agitacyę werbunkową i pożyczkową pod hasłem: wszystko,
co zdolne do noszenia broni, na front! Bracia Chłopi! Ojczyzna,
której mienimy się być fundamentem, nie może nas
zawieść!60.
Prasa informowała także o barbarzyńskich wyczynach Armii Czerwonej. Przykładowo, poseł tarnowski ks. J. Lubelski (wówczas kapelan wojskowy) pisał w „Ludzie Katolickim” o swych spostrzeżeniach z Brodów, po 10 dniowym pobycie bolszewików: „Zrabowani są wszyscy Polacy, Rusini i żydzi, - bogaci i biedni. Biedakom zwłaszcza wszystko zabierano. Dziewczęta i kobiety gwałcono. Najniewinniejszych ludzi mordowano, wywożono lub zamykano do więzienia. Przed bandami bolszewickiemi nigdzie nić było się bezpiecznym. Miasto i okolica wyglądało jak zbawienia powrotu wojaka polskiego, a gdy ono wróciło - to nawet żydzi i Rusini konie naszych żołnierzy z radości całowali. Obecnie niema w Brodach i okolicy ani jednego przyjaciela bolszewików, Bolszewicy wyleczyli ich z przyjaźni ku sobie zupełnie” – czytamy w relacji61.
Na wspomnianym już tarnowskim wiecu w z dn. 22 VIII 1920 r. przedstawiciel PSL L. Rymar odczytał zgłoszone przez uczestników rezolucje, których treść świadczy o zupełnej zmianie postawy chłopstwa tarnowskiego w okresie zaledwie 2 miesięcy:
1. Zebrani na wiecu w Tarnowie włościanie ziemi tarnowskiej i ziem okolicznych, dając wyraz najwyższej radości z powodu powierzenia w chwili dla państwa najcięższej kierownictwa rządu trybunowi ludu polskiego, posłowi naszej ziemi, Wincentemu Witosowi, ślubują uroczyście, iż stać będą zawsze wiernie i karnie przy nim i jego rządzie, gotowi do złożenia wszelkich ofiar, jakich rząd zażąda, aby prezydentowi ministrów, który jest kością z naszych kości i krwią z naszej krwi, skupieniem wszystkich sił ułatwić wyprowadzenie Ojczyzny z odmętu burz do przystani pokoju i ugruntowanie mocnej i szczęśliwej Polski ludowej;
2. Zebrani na wiecu w Tarnowie włościanie ziemi tarnowskiej i ziem okolicznych wyrażają hołd bohaterskiej armii polskiej i jej naczelnemu wodzowi, Józefowi Piłsudskiemu oraz rycerskim synom szlachetnej Francyi, których współdziałanie ułatwiło naszej armii rozbicie bolszewickiego najazdu;
3. Zebrani na wiecu w Tarnowie włościanie ziemi tarnowskiej i ziem okolicznych stwierdzają, że Rada najwyższa w Paryżu, wyrokiem w sprawie Śląska Cieszyńskiego wyrządziła braciom naszym na Śląsku i całemu narodowi polskiemu ciężką krzywdę, zwraca się do p. prezydenta ministrów z gorącą prośbą, by spowodował rewizyę decyzji Rady ambasadorów w imię zasad sprawiedliwości, na których Ententa pragnie nowe ukształtowanie Europy, gwarantujące jej ludom wolność i pokój62.
Przebywający w
Tarnowie korespondent „Piasta” odnotował natomiast
chłodne przyjęcie premiera przez duchowieństwo, a winą za
to obarczył bpa tarnowskiego Leona Wałęgę.
Domniemywał, że ten wydał polecenie, by kler nie
uczestniczył w powitaniu Witosa oraz wykazywał różnice w
postawie kleru krakowskiego i tarnowskiego: „Podczas gdy w Krakowie
duchowieństwo zgłosiło się do premiera pierwsze, w Tarnowie
usunęło się zupełnie. Zacietrzewienie to wywołało
wśród ludności niemiłe dla duchowieństwa komentarze”
– czytamy w tygodniku63.
Wincenty Witos w trakcie wiecu [Wikipedia]
Znaczny odsetek
mieszkańców powiatu tarnowskiego, a zwłaszcza jego miast,
stanowiła ludność wyznania mojżeszowego. W 1921 r. na
ogólną liczbę 108 365 mieszkańców, mieszkało
tu 17 252 (5,9%) Żydów, z których jedynie 1 075 (1,5%) na wsi64.
Warto więc przyjrzeć się dokładniej postawie tej grupy
ludności, tym bardziej, że narosło wokół tej sprawy
wiele stereotypów i uogólnień.
Żydzi, podobnie jak
i społeczeństwo polskie, byli podzieleni w kwestii stosunku do
bolszewizmu. Część społeczności wyznania
mojżeszowego, nie identyfikującej się z polską racją
stanu, znajdującej się w trudnej sytuacji materialnej,
wiązała swe nadzieje na poprawę losu z wprowadzeniem
rządów bolszewickich, podobnie zresztą jak niewielka
część społeczeństwa polskiego, a głównie
robotnicy folwarczni65. Potwierdzał to Komunikat Informacyjny
Oddziału II MSW z 20 lipca 1920 r., dzielący ludność
żydowską na wielką masę ortodoksyjną i
częściowo zasymilowane mieszczaństwo, opanowane przez
wpływy syjonistyczne oraz warstwę robotniczą i
drobnomieszczańską, znajdującą się pod wpływem
opcji socjalistycznych Bundu i Polaej Syjon66. W pierwszej grupie
można zauważyć wysiłek w kierunku likwidacji animozji
dzielących społeczeństwo polskie i Żydów,
których wyrazem był szereg odezw nawołujących do
spełnienia obowiązku wobec Ojczyzny. W drugiej widoczne były
natomiast sympatie bolszewickie i wrogość wobec polskiej akcji werbunkowej67.
Należy jednakże zauważyć, że Żydzi inaczej
zachowywali się na terenach, które opanowali bolszewicy, a inaczej
na terenach nie objętych działaniami wojennymi, gdzie w wielu
miejscowościach na równi z Polakami ponosili trudy związane z
wojną, tj. uczestniczyli w wykupywaniu pożyczki państwowej,
zbiórkach darów dla wojska, działali w organizacjach
powoływanych przez Polaków bądź zakładali
własne, a nawet organizowali uroczystości religijne w intencji
zwycięskiej wojny68.
Przechodząc do
powiatu tarnowskiego, krytycznie o postawie tutejszych Żydów
wypowiedział się na łamach „Piasta” z dn. 18 VII
1920 r. ówczesny poseł W. Witos. Zarzucał im m. in.
prowadzenie nielegalnych interesów (paserstwo) oraz uchylanie się od
służby wojskowej: „Dostawy, jak za dobrych austriackich
czasów, zagarnęli żydzi, intendentura zapchana synami Izraela,
kancelarie czuć cebulą na parę kilometrów i to wszystko
ludzie widzą, to w oczy bije, to działa nie tylko
przygnębiająco, ale też i prowokująco. Wojna to nie tylko
nieszczęście, ale też gra o istnienie państwa, walka o jego
byt i niepodległość, muszą ją czuć i
prowadzić wszyscy: nie mogą hulać jedni, kiedy giną drudzy,
nie mogą się mieszać śpiewy i zabawy z jękami rannych
i konających, nie można tańczyć na świeżych
mogiłach, bo to jest taniec piekielny, taniec szaleńców”
– pisał Witos69. Równocześnie w tygodniku
pojawiły się listy informujące o antypaństwowej
działalności części Żydów, których
autorzy alarmowali, że po wsiach i miasteczkach rozpowszechniają oni
pogłoski o klęskach armii polskiej, chcąc wzbudzić
panikę wśród ludności. „Donoszą nam z Dąbrowskiego, że tam
żydzi otwarcie chwalą bolszewickie rządy, że tam na
jarmarkach słyszeć można nieraz żyda mówiącego: No, Polacy już wnet zrzucą te
białe gęsi z czapek! Ma to znaczyć, że zrzucą
białe orzełki! Z oświadczeń tych przebija nadzieja tych
żydów, że w Polsce stanie Lejba Trocki i że oni
będą wtedy rządzić” – czytamy w jednej z
korespondencji70. Redakcja pouczyła w tym miejscu
czytelników, by „Żydów rozpuszczających paniczne
wieści, odmawiających ludzi od spełnienia służby
wojskowej, albo wykpiwających godła państwowe, względnie
posiadających broń, oddawali natychmiast w ręce
władz”71.
Propagandę
bolszewicką na omawianym terenie uprawiali jednak nie tylko starozakonni,
ale jak dowiadujemy się z fragmentu odezwy zamieszczonej w „Ludzie Katolickim”
z dn. 18 VII 1920 r., także komuniści i różnego rodzaju
degeneraci narodowości polskiej: „Snują się po kraju
naszym zbrodniarze, którzy za pieniądze bolszewickie
rozsiewają fałszywo wieści, że walka z bolszewizmem jest
beznadziejna, że bolszewik to przyjaciel biedaków, żeby nikt
nie wstępował w szeregi wojsk polskich, a gdy już jest na
froncie, aby się poddawał Brak słów oburzenia i pogardy
dla tych, których matka-Polka wykarmiła, na polskiej ziemi
żyją, na tej ziemi, gdzie tysiące dało życie za wolność
Polski, dla tych potomków Kościuszki, Bartosza Głowackiego,
którzy dziś, gdy Matka-Ojczyzna w potrzebie, buntują
się i woleliby być niewolnikami krwawego kata Trockiego, niż
wolnymi obywatelami na ziemi ojczystej!” – pisał jeden z
korespondentów72.
Szczególnie
bulwersujący był dla miejscowej społeczności fakt uchylania
się Żydów (pod różnymi pretekstami) od
służby wojskowej. Bardziej spektakularne informacje zamieszczała
prasa ludowa, wywołując tym niechęć do wszystkich
osób religii mojżeszowej. Okazywało się bowiem, że
wielu bogatszych tarnowskich Żydów, prowadząc dodatkowo
podejrzane interesy, wysyłało synów w wieku poborowym za
granicę, jak przykładowo Benjamin Rottenberg73, Dawid
Tannenbaum, Benjamin Rottenberg i Seilg Salpeter74. W lokalnych gazetach
zamieszczano też wiadomości o prowadzonych przez tarnowską
policję poszukiwaniach ukrywających się poborowych wyznania
mojżeszowego: „Pomysłowość żydowska jest
niewyczerpana, gdyż ci, co się wojny boją, a papierów nie
mają, kryją, się nie tylko po piwnicach, strychach,
łóżkach zasłanych i pod łóżkami, ale
nawet całymi dniami siedzą we framugach, a dopiero w nocy
opuszczają swe kryjówki. Oto waleczny; Izrael, lojalny obywatel
polski!!!” – ironizował jeden z redaktorów „Ludu
Katolickiego”75. Jeżeli wierzyć informacjom
zamieszczonym w tygodniku, skala tego procederu była ogromna i
sięgała kilku tysięcy mężczyzn w wieku poborowym76.
Można jednak
znaleźć i wśród ludności chrześcijańskiej
wiele przypadków symulanctwa, chociaż, na o wiele mniejszą
skalę: „Że niejeden chłop na ochotnika bić się
nie chce za Polskę, ani pożyczki bez przymusu nie daje, to nie wina
księży, lecz właśnie tych ludowcowych menerów,
którzy na wszystkich swoich wiecach o to się tylko starali, by temu
chłopu Polskę jak najbardziej obrzydzić i w jak najmarniejszem
świetle ją przedstawić – pisano - odpowiadając na
zarzuty „Piasta” - odnośnie małej aktywności
niektórych duchownych w propagowaniu akcji zaciągowej77.
Ze sprawozdań 3
tarnowskich szkół średnich za rok szkolny 1920/21 wynika,
że w I gimnazjum spośród ośmiu maturzystów
pochodzenia żydowskiego na komisję werbunkową zgłosiło
się czterech, w II gimnazjum z 6 - żaden, a w szkole realnej z 2, na
wojnę poszedł tylko jeden78. W sumie z 16 tarnowskich
abiturientów wyznania mojżeszowego, do wojska wstąpiło 5
(32,3%), podczas gdy wśród uczniów
chrześcijańskich odsetek ten wynosił (82,5%) i był
wyraźnie zaniżony przez sporą liczbę uczniów
szkoły realnej, z których na 29 nie zgłosiło się
ochotniczo do poboru. Z
przedstawionych danych można wnioskować, że ludność
żydowska, rzeczywiście w mniejszym stopniu uczestniczyła w
obronie państwa. Ze sprawozdania krakowskiego KOP wynika, że na
terenie zachodniej Małopolski zwerbowano 476 Żydów, co
stanowiło 4,2% ogółu ochotników, podczas gdy odsetek
tej ludności w 1921 r. wynosił tu 7,7%79.
W dn. 24 września
1920 r. grupa posłów
żydowskich (Grünbaum, Farbstein, Hartglas i in.) złożyła w Sejmie wniosek
nagły w sprawie polityki prześladowania Żydów,
prowadzonej według nich przez Rząd. Starali się przy tym udowodnić,
że ludność żydowska widząc grożące
Państwu niebezpieczeństwo, ponosiła wszelkie niezbędne
ofiary i spełniła obywatelski obowiązek. Władzom
państwowym zarzucili, że gotowość służenia
Państwu ze strony społeczeństwa żydowskiego spotkała
się z nieprzychylnym stanowiskiem, natomiast dowództwu armii
stawianie przeszkód Komitetowi Żydowskiemu w planach utworzenia
własnego szpitala dla rannych żołnierzy i odmawianie
przyjęcia sanitariuszek żydowskich do służby w Polskim
Czerwonym Krzyżu.
Jako potwierdzenie
przedstawionych zarzutów przytoczyli treści przemówień
ludowców wygłoszonych na wiecu, który odbył się w
Tarnowie w ostatnich dniach sierpnia 1920 r. Otóż, według
wnioskodawców, kolega partyjny premiera poseł Bryl, skupił
się w swojej mowie na zdradzie żydowskiej i nawoływał
do odwetu, a ten nie oponował80. Tymczasem, według relacji
z pobytu Witosa w Tarnowie zamieszczonej w krakowskim „Czasie”,
premier odniósł się jedynie do przemówienia
„zastępcy ludności żydowskiej” [chodzi tu zapewne o
zastępcę burmistrza Tarnowa], który zarzucał rządowi
dyskryminację Żydów w Tarnowie. W odpowiedzi, stwierdził
on jasno, że rząd stoi na stanowisku, równych praw obywateli,
jednak członkowie mniejszości narodowych powinni zadawać sobie
zdać sprawę, że nie można tylko od rządu brać,
ale gdy państwo wymaga, należy ponieść te wszystkie ofiary,
do jakich rząd ich wzywa81.
Stanowisko PSL Piast
odnośnie surowego karania Żydów za ich postawę w
najbardziej krytycznym dla państwa momencie, nie było odosobnione.
Podobne zdanie wyraził jeden z redaktorów „Ludu
Katolickiego”, domagając się od władz kary dla
wymienionego już wyżej Rotenberga i jego syna. Proponował m. in.
śledztwo, które miałoby ustalić, z jakim paszportem
młody Rothenberg wyjechał do Wiednia i jak będzie stamtąd
wracał. W przypadku udowodnienia fałszerstwa dokumentu,
żądał postawienia go przed sądem doraźnym. Wzywał
także Magistrat tarnowski, by pozbawił jego ojca wszelkich
godności i intratnych koncesji: „Oczekujemy czynów ze strony
naszych władz. Patrzenie przez palce na takie postępowanie neutralnych obywateli, którzy
wciąż krzyczą o równouprawnienie, choć je mają,
a obowiązków względem państwa spełniać nie
chcą, byłoby prowokacyą społeczeństwa polskiego”82.
Pomimo wielu krytycznych
głosów, mieszkańcy powiatu dowiadywali się co jakiś
czas o nowych przywilejach, z których korzystali tarnowscy Żydzi.
Można powiedzieć, że sami prowokowali opinię publiczną
do reakcji. Przykładowo, niezwykłe oburzenie wzbudziło
umożliwienie podróży koleją do Krakowa Dawidowi
Tannenbaumowi - jak pisał „Lud Katolicki” znanemu paskarzowi
tarnowskiemu - w trakcie trwania strajku kolejarzy. I rzeczywiście,
było to niezrozumiałe i pachniało łapówkarstwem,
gdyż kursowały wtedy na linii Kraków-Lwów jedynie
pociągi wojskowe, do których - jak twierdzono - „cywil,
choćby konał i potrzebował natychmiastowej operacji w szpitalu w
Krakowie, nie mógł się dostać”83.
Przedstawione wyżej oskarżenia kierowane przeciwko
ludności wyznania mojżeszowego były, jak się wydaje, zbyt
daleko posuniętym uogólnieniem, gdyż nawet prasa ludowa
donosiła o przypadkach wpłaty znacznych kwot dla armii polskiej84,
a w jednym z artykułów zamieszczonych w „Piaście”,
autor podkreślał, że w Małopolsce jest „pokaźna
ilość obywateli [Żydów – przyp. K.S.],
czujących i myślących po polsku”85. Tymczasem władze wojskowe
podsycały antysemityzm wśród żołnierzy. 9 sierpnia
1920 roku na skutek sporu między ministrem spraw wojskowych gen.
Józefem Leśniewskim, a wiceministrem, gen. Kazimierzem Sosnkowskim,
doszło do zwolnienia Leśniewskiego. Jego miejsce zajął Sosnkowski, który już 16
sierpnia wydał rozkaz wydzielenia z jednostek ochotniczych
znajdujących się w Warszawie żołnierzy pochodzenia
żydowskiego i przewiezienie ich do Jabłonnej, gdzie
założono obóz dla internowanych żołnierzy wyznania
mojżeszowego. Decyzję tę minister motywował obniżaniem
przez Żydów wartości bojowej jednostek86.
Można
również przytoczyć przynajmniej jeden przykład
dyskryminacji ludności żydowskiej w Tarnowie. Otóż, gdy
tutejszemu komendantowi wojskowemu polecono przesłać wykaz
sióstr pracujących w tarnowskich szpitalach, po stwierdzeniu,
że w jednym z nich pracuje siostra pochodzenia żydowskiego
Amelia Kleinhändler, przewodnicząca Wydziału Sióstr
Czerwonego Krzyża Helena Lesser, poprosiła komendanta szpitala,
pismem z dn. 19 VII 1920 r., o jej zwolnienie z dwutygodniowym wypowiedzeniem,
informując jednocześnie, że przyśle inną siostrę87.
Przechodząc do spraw
związanych z obroną państwa,
warto podkreślić, że od początków lipca 1920 r.,
nastąpiła niebywała mobilizacja szerokich warstw
społeczeństwa, celem wspomożenia wykrwawiającej się z
dnia na dzień armii. W odpowiedzi na apel OKWOP na terenie całego
kraju zaczęły powstawać regionalne, powiatowe i miejskie
komitety obrony. Tworzono je początkowo spontaniczne, albo z inspiracji
władz rządowych i wojskowych. W ich skład powoływano
zwykle osoby cieszące się w miejscowych środowiskach
znaczącym autorytetem, które prowadziły agitację na rzecz
wstępowania do armii, rozpowszechniały ulotki, organizowały
wiece, otwierały jadłodajnie i gospody dla żołnierzy88.
W chwili zorganizowania w Krakowie oficjalnego KOP Zachodniej Małopolski, tj. w dn. 12 VII 1920 r. jako obszar jego działania przyjęto (ze względu na istniejącą już strukturę wojskową) Krakowski Okręg Generalny. Obejmował on całą zachodnią Małopolskę i część Śląska Cieszyńskiego, tj. 31 powiatów, w tym powiat tarnowski. Krakowski KOP, na którego czele stanął gen. Antoni Symon, spełniał rolę koordynatora działań wszystkich powiatowych i miejskich kopmitetów. W celu - jak podano w relacji z zebrania założycielskiego - „związania siły ze sobą istniejących już komitetów w Tarnowie, Nowym Targu, względnie przez zorganizowanie w każdym środowisku komitetów lokalnych”89. Niektóre decyzje zapadały jednak bezpośrednio w Warszawie, co wprowadzało pewne zamieszanie, gdyż komitety powiatowe kontaktowały się z centralą bezpośrednio, lub pośrednio przez Kraków. Przykładowo, OKWOP mianował swoich pełnomocników powiatowych, a dopiero później dokonano uzgodnienia wspólnych kierunków działań oraz zorganizowano kilkakrotnie zjazdy delegatów komitetów powiatowych w Krakowie90.
Przemówienie gen. Symona na rynku krakowskim [NI 1920, nr 31].
Na pierwszym z nich, zorganizowanym w dn. 12 lipca 1920 r. (z udziałem 63 delegatów ze wszystkich powiatów zachodniej Małopolski), uchwalono wytyczne mające obowiązywać wszystkich pracowników i podległe wydziałowi krakowskiemu instytucje, a ponadto przedstawiono delegatów, których zadaniem było dopilnowanie, aby powstałe komitety powiatowe prowadziły pracę należycie91. Z Tarnowa zostali wybrani dr Leon Rymar, Władysław Wierzbicki, Gabriel Dubiel i Stefan Język92. Polecono im, by szczególną uwagę zwracali na „akcję czynników wywrotowych i tępienie dezerterów, którzy bądź to zagnieżdżeni w okolicy, bądź to przyciągając z frontu szerzyli panikę wśród ludności, a często rabując i kradnąc przyczyniali się do ogólnego zniechęcenia, a nawet oporu”93.
KOP Zachodniej Małopolski, organizował też w
podległych powiatach na obszarze Dowództwa Okręgu Generalnego [DOG]
w Krakowie, różnego rodzaju zebrania i konferencje, na
które wysyłano własnych prelegentów. Przykładowo,
w niedzielę 25 VII 1920 r. odbyły się zebrania organizacyjne i
wiece powiatowe, według przygotowanych i rozesłanych
wcześniej instrukcji. Do Tarnowa skierowano dr Łąckiego i
posła Bobrowskiego94. Pomimo kierowniczej roli pełnionej
przez Komitet krakowski, pozostawiono powiatowym KOP sporo swobody w
urządzaniu swych organizacji, aby – jak uzasadniano - „przez
przywiązanie do szablonu, nie utrudniać pracy”95.
Celem
współpracy z KOP Zachodniej Małopolski, powołano w
Krakowie z dniem 14 VII 1920 r. Wydział Duszpasterski
(działający w ramach Sekcji Propagandy), a następnego dnia
biskup A. Sapieha wydał do duchowieństwa instrukcję, w jaki
sposób ma współpracować w akcji obrony państwa
przed wrogiem, w popieraniu podpisywania pożyczki odrodzenia, w końcu
w sprawie zajęcia się żołnierzami idącymi z
domów rodzinnych w szeregi wojskowe. Prezydium Wydziału wystosowało
apel do księży z całego Krakowskiego DOG, by zaangażowali
się w akcję tworzenia wydziałów duszpasterskich przy
powiatowych KOP96
Wybrany na publicznym wiecu Powiatowy Komitet Obrony Państwa [PKOP] w Tarnowie rozpoczął działalność 11 lipca 1920 r. Po uchwaleniu statutu wzorcowego i otrzymaniu szczegółowych wskazówek z Krakowa, uległ częściowej reorganizacji. W jego skład - zgodnie z zaleceniami - powołano wtedy przedstawicieli gmin wiejskich i funkcjonujących tu stronnictw politycznych. Jak informował „Ilustrowany Kurier Codzienny” - „uchwałą wiecu z dn. 13 VII oddało się społeczeństwo Tarnowa do dyspozycji DOG z Krakowa oraz wyraziło życzenie, by z uczniów szkół średnich utworzono robotnicze oddziały do pomocy przy żniwach”97.
Tabela 1.
Skład osobowy
Powiatowego Komitetu Obrony Państwa w Tarnowie
Gmina |
Członkowie |
Razem |
Tarnów |
Piotr
Banek, Jadwiga Bodzoniówna, Maciej Bialik, dr Jerzy Bujalski,
Józef Skorupa (Gumniska), Kacper Ciołkosz, Paweł Cyganik,
Andrzej Czarnik, Gabriel Dubiel, Eugeniusz Bazali, Jan Juszkiewicz
(„Plon”), dr Jan Kański, Franciszek Łabędź, Jan
Mycoń, Jan Malinowski (Gumniska), dr Herman Müntz, Karol Nowak,
Stanisław Nowakowski (Gumniska), Czesław Żułkiewicz, dr
Leon Rymar, Kazimierz Ryba, ks. Franciszek Paryło, Julian Piwowarczyk,
Stanisław Porembalski, Józef Starzyk, Antoni Stec, dr Tadeusz Tertil,
Jan Ulanowicz, Adam Wiśniewski (Gumniska), Jan Wróblewski,
Leopold Wąsowicz, Wiatrowa, dr Julian Zawistowski, Łazicka,
Chrobak, dr Dziama, inż. Pruchnik, Jaśkiewicz (marszałek
powiatu), Stroda, Ścibor, Sokół, Strudnicki, Skwirut,
Kosiński (Strusina), Łabno, Marokiniowa, Misiaszek, Łachecki,
Magiera, Mataczyński, Bednarz, Skwarczyński, Koza, Mareczkowa,
Niedzielski (przełożony Izby Lekarskiej). |
55 |
Pleśna |
Stanisław Sajdak |
1 |
Skrzyszów |
Walenty Bednarz |
1 |
Łękawica |
Jan Bednarz, Filip
Włodek |
2 |
Ryglice |
Franciszek Bamruch
(wójt) |
1 |
Rzuchowa |
Franciszek Boryczka
(wójt), Józef Mróz, Jan Należyński, Aleksander
Chilewski |
4 |
Brzozowa |
Jan Cieśla
(wójt), Karol Regiec |
2 |
Janowice |
Kacper Wiśniewski |
1 |
Jodłówka |
Jędrzej
Ciężadło, Andrzej Kiełbasa |
2 |
Kielanowie |
Wojciech Wielgus |
1 |
Szczepanowice |
ks. Florian Moryl, Czuj
(nauczyciel) |
2 |
Rzędzin |
Ignacy Starzyk, Gawin
(wójt), Jan Janus, Franciszek Słowik |
4 |
Żukowice Stare |
A. Gąbiński
(nauczyciel) |
1 |
Mikołajowice |
Jan Gajdur |
1 |
Zgłobice |
Jan Kawula |
1 |
Siemiechów |
Korzeniowski (wójt) |
1 |
Gromnik |
Kieroński
(wójt) |
1 |
Zalasowa |
Walenty Kosowski |
1 |
Pawęzów |
Kornas (wójt) |
1 |
Poręba Radlna |
Ludwik Tyrka, Starzec |
2 |
Wola Rzędzińska |
Jan Kowalski, ks. Kowalczyk |
2 |
Koszyce Małe |
Franciszek Lamon |
1 |
Tarnowiec |
Biernacki (wójt) |
1 |
Koszyce Wielkie |
Józef Podstawski,
Józef Skubisz, Stefan Sowiński |
3 |
Tuchów |
Piotr Rachlewicz
(burmistrz) |
1 |
Ryglice |
Jan Reichelt |
1 |
Lubinka |
Herlender |
1 |
Lisia Góra |
Kazimierz Superlak,
Stanisław Zaucha |
2 |
Wierzchosławice |
Wincenty Stawarz |
1 |
Szynwałd |
ks. Aleksander
Siemieński |
1 |
Zbylitowska Góra |
Franciszek Żaba |
1 |
Razem |
100 |
Źródło:
Obrona Państwa, s. 535-536.
Główny
wysiłek Komitetu koncentrował się na werbowaniu
ochotników oraz zbieraniu środków na ich wyekwipowanie.
Przywiązywano też dużą wagę do propagandy
patriotycznej i idei własnego państwa, która
szczególnie wśród ludności małych miasteczek i wsi
nie była jeszcze powszechna. W celu realizacji zadań statutowych PKOP
został podzielony na 5 sekcji98:
1. Poborowo – Zaciągową
- najpierw z Kacprem Ciołkoszem, później z ppłk 16 pp
Marianem Steczkowskim na czele;
2. Skarbową - pod kierownictwem
starszego radcy skarbowego Matczyńskiego;
3. Propagandy - z dr Leonem Rymarem na
czele;
4. Opieki nad Rannym
Żołnierzem - pod przewodnictwem Róży Szymiczkowej;
5. Gospodarczą - z Józefem
Malinowskim, później Jadwigą Bodzoniówną na czele.
Wybrano też
prezydium w składzie: dr Lucjan Zawistowski – przewodniczący
(radca Namiestnictwa i kierownik Starostwa w Tarnowie), a po nim Czesław
Żółkiewicz oraz zastępcy - dr Tadeusz Tertil (burmistrz
Tarnowa), dr Jerzy Bujalski (Narodowa Partia Robotnicza), dr Leon Rymar (prof.
gimnazjalny, PSL) i Józef Malinowski (PPS). Członkowie prezydium
wraz z przewodniczącymi i sekretarzami poszczególnych sekcji
tworzyli Komitet Wykonawczy. Zbierał się on w miarę potrzeb i
podejmował uchwały, których wykonanie pozostawiono Sekcjom. Na
cotygodniowych posiedzeniach miały one składać sprawozdania ze
swej działalności99.
Od chwili powstania PKOP
zdawał sobie sprawę, iż w pierwszym rzędzie, należy
„obudzić siłę drzemiącą, jaką na całym
obszarze Polski przedstawia wieś”100. Zadanie to
wypełniała sekcja propagandy korzystająca z
materiałów przygotowanych przez centralę w Warszawie oraz
KOP w Krakowie. Według sprawozdania z działalności Gen.I.A.O. za
okres 6 VII – 31 XII 1920 r. (do dnia likwidacji) Oddział II,
skupiwszy siły publicystyczne, literackie i artystyczne,
przeprowadził szeroką akcję propagandową101.
Wydawane w dziesiątkach tysięcy ulotki miały za zadanie
pouczać społeczeństwo, jak należy zachować się
wobec najeźdźcy. Treść większości z nich
wymierzona była w sowiecki system, porównując zasady ustrojowe
i ich konsekwencje w Rosji bolszewickiej i w Polsce. Wiele przedstawiało
zbrodnie bolszewików na terenach zajętych przez oddziały Armii
Czerwonej.
Oprócz ulotek i
plakatów otrzymywanych z Warszawy krakowski KOP drukował
własne, z których połowę nakładu - proporcjonalnie
do liczby ludności - przesyłano do komitetów powiatowych. Na
czele sekcji propagandy stał w Krakowie Władysław Tetmajer, a w
okresie działalności wydrukowała ona łącznie 275 000
egzemplarzy różnych materiałów propagandowych102.
Przykłady plakatów
propagandowych [TI 1920, nr 31].
Jak zaznaczono w
sprawozdaniu tarnowskiego PKOP, „następstwem tej akcji było
rozbudzenie ducha narodowego we wsiach powiatu, który „objawił
się przede wszystkim w zupełnym prawie zniknięciu
dezerterów i setkach ochotników spieszących w szeregi”103.
Wzrósł też zdecydowanie popyt na Pożyczkę
Odrodzenia. Z jej sprzedaży w powiecie tarnowskim uzyskano 65 mln Mk.
Popłynęły również dary dla stacji posiłkowych i
szpitali w najrozmaitszej postaci o wartości setek tysięcy marek:
„Pod tym względem
powiat tarnowski jest jednym z pierwszych w Zachodniej Małopolsce i
spełnił godnie swe obowiązki bez rozgłośnionej
reklamy. Tarnów i powiat tarnowski był jednym z pierwszych,
który na wezwanie, nie ociągając się ani chwili i nie
czekając na przykład Warszawy czy Krakowa, odruchowo i z
żywiołową siłą wziął się do
pracy” – odnotowano w sprawozdaniu PKOP105. Z kolei
w korespondencji zamieszczonej w „Piaście”, czytamy:
„Przedmieścia tarnowskie, szczególnie rolnicza Strusina
przysyła pilnie mleko, jaja, czasami chleb. Dostarczeniem pewnej
ilości bezpłatnego pieczywa służą chętnie wszyscy
piekarze. Zbiórką tegoż zajmuje się bardzo gorliwie p.
Max. Również mieszkańcy wsi pamiętają o swoich
dzielnych żołnierzykach. Z radością nawet, musimy
zaznaczyć, że niektóre gminy okoliczne, jak Koszyce Wielkie,
Rzuchowa, Śmigno, Pleśna, Rzędzin i Tuchów zrozumiały
poważnie swój obowiązek narodowy i obywatelski, spojrzały
dalej w przyszłość i spieszą z wydatną pomocą w
formie produktów rolnych. Widocznie akcja propagandy, pod przewodnictwem
p. dra Rymara, ze współdziałaniem pp. Piwowarczyka i Skubisza
zbudziła ducha u ludu tutejszego powiatu i wydaje obfity plon”106.
Fragment ulotki wojennej [CAW].
Istotną rolę w
zachęcaniu do walki w szeregach Wojska Polskiego odegrały wiece
organizowane na placach miejskich i przed kościołami po
skończonym nabożeństwie. Przemawiały na nich zazwyczaj
osoby, które ochotniczo zgłosiły się do wojska, a na
ogół kończyły się składaniem i ślubowaniem
młodzieży męskiej, że jak najszybciej stawi się w
szeregach armii. Jak pisał do „Piasta” z Biadolin
Radłowskich niejaki Chrapusta, 18 VII 1920 r. odbyło się tam
zebranie Ludowej Rady Gminnej. W trakcie dyskusji uchwalono, by
wstępować do A.O. i kupować Pożyczkę Odrodzenia. Na
koniec wyrażono uznanie za dotychczasową działalność
posłom ludowym107. Ze Śmigna donoszono, że tamtejsza
Rada Ludowa zwołała zgromadzenie, na którym omawiano
położenie państwa i przyjęto szereg rezolucji
domagających się spełnienia postulatów ludowych.
Postanowiono też, by oddać rządowi znajdujące się u
ludzi „rzeczy wojskowe, tępić dezerterów i wpisywać
się do armii ochotniczej”108. Z kolei 8 sierpnia,
odbyło się Walne Zebranie Ludowej Rady Gminnej w Mikołajowicach.
Jak zaznaczono w relacji , „przewodniczący [Andrzej Migoń
– przyp. K.S.] przedstawił smutne położenie Ojczyzny i
zachęcił obecnych do podpisywania Pożyczki Odrodzenia,
której wynik był nadspodziewany”. Utworzono też komitet
dziewcząt, który miał za zadanie zbiórkę
darów z dla rannych żołnierzy109.
TI 1919, nr 9.
Ogromny wiec patriotyczny
(z inicjatywy miejscowego duchowieństwa) został zorganizowany w
niedzielę dn. 15 VIII 1920 r. w gminie Pleśna. Jego
głównym celem było omówienie położenia
państwa i pomocy materialnej dla znajdującej się w
niebezpieczeństwie Ojczyzny. W
zgromadzeniu, które zagaił kierownik szkoły ludowej Sowa,
liczny udział wzięła miejscowa ludność oraz
goście z Tamowa, Tuchowa i zamieszkali tu Polacy, ewakuowani ze wschodniej
Małopolski. Referaty wygłosili: poseł i członek powiatowego
KOP A. Matakiewicz, dr Muszyński i sędzia Baratowski. Jak zaznaczono
w sprawozdaniu, „wszyscy mówcy omawiając powagę chwili i
grozę niebezpieczeństwa bolszewickiego, zachęcali do
ufności we własne siły i wiary w pewność
zwycięstwa, podnosząc, że raz wreszcie winniśmy
skończyć z wyciąganiem ręki o obcą pomoc”109.
Po dyskusji uchwalono przez aklamację zaproponowane przez posła
Matakiewicza następujące rezolucje:
1. Zebrani w dniu 15 sierpnia b.r. w sali szkolnej w Łowczówku-Pleśnej Polacy zdają sobie jasno sprawę w jak wielkiem niebezpieczeństwie znalazła się ukochana Ojczyzna, zobowiązują się chętnie złożyć ofiary z krwi i mienia dla Jej poratowania.
2. Apelują do stronnictw politycznych, by przynajmniej na czas wojny zaniechały porachunków partyjnych, a natomiast wszelkich sił użyły dla obrony zagrożonej Ojczyzny.
3. Wyrażają hołd naszej bohaterskiej armii, która i mężnie zmaga się z przeważającemi siłami odwiecznego wroga.
4. Wyrażają podziękowanie i cześć Francyi i Ameryce, że śmiało i otwarcie stanęły w obronie Polski i sprzeciwiły się zamachowi na Jej niepodległość i całość.
5. Apelują do swego posła, a obecnego Prezydenta Ministrów Wincentego Witosa, aby wytrwał na swem odpowiedzialnem stanowisku i pilnie przestrzegał, aby Rząd, któremu przewodniczy powierzonej mu władzy na niczyj prywatny ucisk ni użył, lecz jedynie dla ugruntowania całości Państwa i powszechnej wolności110.
W końcowej części wiecu głos zabrał gospodarz
Stanisław Sajdak, który zachęcał włościanki do
ofiar z nabiału i owoców na rzecz żołnierzy oraz ponownie
poseł Matakiewicz. Ten dziękując obecnym za ich zapał i
chęć służenia Ojczyźnie, wyraził życzenie,
„by Łowczówek - Pleśna, gdzie znajdują się
mogiły Legionistów polskich, a mieszkańcy dają
dowód ofiarności dla Ojczyzny, oświeciły innym gminom
powiatu tarnowskiego przykładem”111.
Na podstawie
nadesłanych sprawozdań delegatów z całej Małopolski,
okazało się, że do zakończenia działalności
krakowskiego KOP, w powiatach i gminach urządzono w sumie 1 394 wiece
i zgromadzenia, przy udziale ponad pół miliona osób. Zebrano
i subskrybowano na Pożyczkę Odrodzenia 217 347 800 Mk, a na fundusz
KOP, dla żołnierzy i na Czerwony Krzyż 2 997 472,92 Mk. Ponadto
zwerbowano 25 000 członków Czerwonego Krzyża, zebrano
Już na początku
sierpnia pracownicy Oddziału II MSW meldowali o widocznej zmianie w
nastrojach ludności wiejskiej114. Krytycznie nadal oceniał
jednak całą akcję w powiecie tarnowskim, a szczególnie
postawę właścicieli ziemskich i duchowieństwa,
lewicujący115 „Przyjaciel Ludu”: „Z
obszarników też u nas to jeden Łubieński przyświeca
innym swoim patriotyzmem, bo i synów ma w wojsku i sam bezrolnym
ochotnikom daje po pięć morgów ziemi. Czemu tak nie robią
inni obszarnicy. A księża-proboszczowie ile złożyli?
Gdzież poświęcenie i ofiarność?” – czytamy
w jednym z nadesłanych do tygodnika listów116.
Korespondent nie był, jak się wydaje, dobrze poinformowany, lub z
zasady krytykował ziemiaństwo, które w krytycznym momencie
wojny wniosło olbrzymi wkład materialny i osobowy117.
W celu podjęcia ostatecznych
uchwał w sprawie udziału ziemiaństwa małopolskiego
w organizacji obrony państwa i określenia ofiar potrzebnych na
ten cel, odbyło się w Krakowie 15 VII 1920 r. wspólne
posiedzenie Wydziału Ziemian pod przewodnictwem prezesa Adama Stadnickiego
i prezydiów kół powiatowych z udziałem 62
uczestników. Na wniosek Zdzisława hr. Tarnowskiego zebrani
przyjęli w komplecie decyzje dotyczące udziału ziemiaństwa
w obronie państwa, powzięte przez zgromadzenie Związków
Ziemiańskich w Warszawie. Według tych postanowień wszystkie
organizacje ziemiańskie miały oddać się do dyspozycji KOP i
funkcjonować odtąd jako jego organy, przy równoczesnym
ograniczeniu swoich dotychczasowych funkcji specjalnych. Zdolni do
służby w polu mieli niezwłocznie wstąpić do wojska, o
ile pozostanie ich na piastowanych stanowiskach nie było konieczne.
„Związek ziemian małopolskich zmilitaryzował się
poniekąd bo wszyscy zgłaszają się do służby
wojskowej i tylko w wyjątkowych wypadkach otrzymują, zwolnienie od
służby wojskowej za zgodą komitetów powiatowych”
– donosił „Lud Katolicki”118. Oprócz
pożyczki i wszelkich ofiar w naturze postanowiono opodatkować
się w stosunku do posiadanej ziemi, a podatek miał być
wpłacony najpóźniej do 1 VIII 1920 r. Uzgodniono też
zająć się bezzwłocznie rejestracją koni zdatnych do
służby wojskowej, tak, aby ich dostawa mogła rozpocząć
się już 25 VII 1920 r. Z okręgu krakowskiego DOG, każdy
ziemianin miał oddać 5% swoich koni na poczet
późniejszych rekwizycji119, a ogółem
ziemiaństwo zachodniej Małopolski zobowiązało się
dostarczyć kawalerii 2 500 sztuk120. Z inicjatywy
wiceprezesa Horodyńskiego, w trakcie spotkania zebrano 32 890 Mk na Polski
Czerwony Krzyż121. Na łamach krakowskiego
„Czasu” z dn. 25 VII 1920 r. ukazał się apel prezesa
Stadnickiego, z wezwaniem do wszystkich ziemian zachodniej
Małopolski, aby „natychmiast omłócili z każdego
folwarku po
Według informacji
zamieszczonej w „Piaście” (z końca sierpnia 1920 r.),
ziemianie tarnowscy przekazali „dobrowolny dar dwóch
milionów marek na cele obrony państwa”123.
Dokładniejsze dane zamieścił na swych łamach „Lud
Katolicki”. I tak, dowiadujemy się, że oprócz wszystkich
darów uchwalonych przez Zjednoczenie Ziemian, tj. opodatkowanie od
obszaru, mleko, jarzyny, zboże dla ewakuowanych i żołnierzy,
przekazano kwotę 1 383 000 Mk na tworzenie A.O., na którą
złożyli się: ks. Roman Sanguszko 600 000; ziemianki -
Rozwadowska, Czajkowska i Chrząstowska po 60 000, hr. Zborowska
15 000; ziemianie – Ziemiński i Kobylański po 45 000;
Borys Żaba, Franciszek Żaba, Chylewski, Krasucki, Wdówka,
Zawadzki, Weyda, Tłuchowski, Turnau. Wysocki, Kossowski, Sadowski po 30 000;
Ujejski, Gabrysiewicz, Kwiatkowski, Korytowski, Bartnik, Garlicki po 15 000;
Michałek 10 000; Modelski, ks. Wyrwa, ks. Owsianka po 5 000; ks. Rajczak i redemptoryści
tuchowscy po 3 000; ks. Wąsowicz i ks. Liguszewski po 1 000124.
Odnośnie
wymienionego w korespondencji „Przyjaciela Ludu” Tadeusza
Łubieńskiego, właściciela gruntów w Jastrząbce
Nowej oraz dworu wraz ze sporym majątkiem w Zassowie, to rzeczywiście
był on niebywałym społecznikiem. Syn powstańca
styczniowego, walczył w I wojnie światowej, a po odzyskaniu
niepodległości, już jako ppłk WP, został pierwszym
wojskowym komendantem w Dębicy. Sfinansował i zorganizował
powstanie Batalionu Piechoty Ziemi Ropczyckiej, szwadronu 9 Pułku
Ułanów i Samodzielnego Batalionu 16 Pułku Piechoty Ziemi
Tarnowskiej. Tym ostatnim dowodził w wojnie polsko-ukraińskiej i
polsko-bolszewickiej, brał udział m.in. w bitwie warszawskiej. Za
męstwo w walce został 2-krotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W
wojnie wzięli także udział jego synowie: Witold, zawodowy oficer - ppor. 4 dywizji artylerii konnej,
poległ 26 czerwca 1920 r., odznaczony srebrnym Krzyżem Virtuti
Militari, Tadeusz (młodszy),
Henryk Ignacy oraz Alfred, w
1 pułku ułanów krechowieckich125.
Z początkiem działalności, w tarnowskim PKOP utworzono Sekcję Kobiet. Jak już wspomniano, przewodniczącą została R. Szymiczkowa, zastępcą – Wiatrowa [nie podano imienia], a skarbniczką Michalina Świderska: „Odezwa Naczelnego Wodza poruszyła nasze miasto i wywołała silny oddźwięk wśród mieszkańców. Patryotyczny zapał ogarnął tutejsze Polki. Powołane nakazem chwili, stanęły one z radością do pracy i spełniają karnie przyjęty obowiązek opieki nad żołnierzem. Praca kobieca ułatwia w wysokim stopniu ofiarność społeczeństwa” – donosiła korespondentka „Piasta”126. Powołaną Sekcję podzielono na 4 podsekcje, tj. herbaciarni, opieki szpitalnej, szwalni i pożegnań.
Herbaciarnię utworzono na dworcu kolejowym. Za
zgodą władz wojskowych wydzielono potrzebne miejsce z długiego
budynku składowego, gdzie ustawiono piec z paleniskiem i kotłem
do gotowania wody, który wraz ze stołami i ławami pozyskano od
wojska. Rozwijała się ona z każdym dniem, tak, że w
sierpniu 1920 r. wydawała już 3 780 porcji dziennie, które
potrzebujący otrzymywali za darmo. Zajmowała się także
wychodźcami. Dyżurujące panie wyszukiwały ich w
jadących przez Tarnów pociągach, a chętnych
kierowały do kuchni, gdzie mogli sobie ugotować posiłek.
Biedniejszych dokarmiano o każdej porze dnia i nocy, a gdy z końcem
sierpnia uzyskano w pobliżu odpowiednie pomieszczenia, urządzono kuchnię
dla uchodźców, w której wydawano stałe obiady127.
Działalność herbaciarni tarnowskiej opisała w
„Piaście” Helena Kowalowa, aktywna działaczka Sekcji
Kobiet:
W herbaciarni na dworcu kolejowym, jako ważnej
stacji posiłkowej, podaje się chorym i zdrowym
przejeżdżającym żołnierzom oraz strudzonym
uchodźcom kubek ciepłej herbaty, kawy, mleka, a także
w miarę możności jaja i pieczywo. Urządzeniem
herbaciarni zajął się Komitet. Z wielką pomocą
pośpieszyła kolej. Użyczyła pracowników ciesielskich
do urządzenia wnętrza budynku składowego. Jej staraniem
wprowadzono światło elektryczne i wodociąg. Po zwalczeniu wielu
trudności otwarto herbaciarnię 30 lipca br. Naczynia i inne przybory,
potrzebne w kuchni, pochodzą z darów, a także z kupna,
poczynionego przez zarząd. Do pracy zgłosiło się
kilkadziesiąt pań z różnych sfer społeczeństwa.
Wszystkie opodatkowały się dobrowolnie i śpieszą z datkami
na potrzeby umiłowanej instytucji. Prezesowa herbaciarni, p.
pułkownikowa Szymiczkowa, z całą zapobiegliwością dba
i czuwa nad powierzoną sobie stacją posiłkową. Dzielną
pomoc zyskała w pp. inżynierowej Molskiej
i M. Świderskiej, sekretarce i kasjerce Komitetu. Czynności
prowadzi się według ułożonego regulaminu, a przychody i
rozchody książkuje się. Na zakupy wiktuałów
spożywczych, jak mąki, cukru, herbaty, tytoniu, pieczywa itd.,
pobiera zarząd fundusze z głównej kasy. Również
urząd gospodarczy i komisarz starostwa p. Malicki chętnie
ułatwiają nabywanie artykułów żywnościowych.
[…] Herbaciarnia rozwija się z każdym dniem coraz bardziej.
Już w drugim tygodniu jej istnienia wydano dziennie, przeciętnie
i okrągło 1280 porcyi herbaty, kawy, mleka, bułek 81,
chleba 643 porcyi. Posiłek wydaje się za darmo, a pobiera
jedynie dobrowolne datki do puszki, na ten cel przeznaczonej, boć spożywają
go nasi kochani polscy żołnierze, a więc bracia, obrońcy
nie tylko całości Ojczyzny, ale naszej wiekowej kultury i mienia129.
Ważną rolę, wobec ogromnej liczby chorych i rannych
żołnierzy przywożonych do 5 szpitali tarnowskich,
odgrywała utworzona w ramach Sekcji Kobiet - podsekcja szpitalna: „Koniecznem było, by
społeczeństwo zajęło się żywiej i goręcej
rannym żołnierzem, zapełniającym licznie w tych dniach
groźnych nasze szpitale; to też w tę stronę przede
wszystkiem zwróciły się usiłowania sekcji kobiet”
– zanotowano w sprawozdaniu z działalności tej organizacji130.
Rozporządzała ona początkowo bardzo szczupłymi
środkami, gdy jednak, dzięki rozwiniętej umiejętnie po
wsiach powiatu propagandzie, wiecom i zebraniom, napływać
zaczęły dary w naturze, można było podjąć w
szpitalach intensywniejszą działalność. Jako przykład
do naśladowania wymieniano w „Gazetce Wojennej” gminny KOP w
Jastrząbce Starej, który dostarczył - z przeznaczeniem dla
szpitala wojskowego w Tarnowie - 34,5 kop jaj, 35 szt. serów, 55 szt.
drobiu,
W Tarnowie zorganizowanych było 5 szpitali132. Według danych zamieszczonych na Listach Strat Wojska Polskiego z lat 1918-1920133, zmarło w nich w tym okresie 209 żołnierzy, w tym: 196 (93.8%) w wyniku chorób, 6 z ran, a przy 7 nazwiskach podano jedynie słowo zmarł (2 utonął)134. Znaczny odsetek zmarłych (41.8%), a tym samym, jak należy sądzić i leczonych w szpitalach tarnowskich, stanowili żołnierze pułków, których miejscem stacjonowania był Tarnów. Fakt ten świadczy, że chorych i rannych żołnierzy starano się wysyłać pociągami sanitarnymi w miejsca stacjonowania macierzystych jednostek, lub w ich pobliże.
Część personelu tarnowskich szpitali stanowili lekarze wojskowi, lub powołani do służby w czasie wojny, jak np.: por. służ. zdr. Józef Mozdyniewicz (ur. 19 II 1896 w Stryju), uczestnik walk polsko-ukraińskich (ranny w 1919 r.), od czerwca 1919 przydzielony „jako medyk” do szp. wojsk. w Tarnowie; ppor. sł. zdr. Ignacy Metyński (ur. 1 IX 1895 w Częstochowie), w WP od 1920 r., pełnił służbę w 5 komp. san., szp. okr. w Tarnowie; por. rez. Józef Cieśla (ur. 4 III 1898 r.), legionista, do WP wstąpił w 1918 r., służył m.in. w 5 baonie san., rej. szp. w Tarnowie; ppłk sł. zdr. Jan Boroń (ur. 8 VI 1889 r.), w WP od 1918 r., przydzielony do szp. zapas. w Tarnowie; por. sł. zdr. Tadeusz Szamota (ur. 26 X 1897 r. w Lublinie), podczas wojny polsko-bolszewickiej służył jako ułan w I Szwadronie Województwa Warszawskiego, następnie pchor. san. w szpitalu w Tarnowie135.
Tabela 2.
Zmarli z chorób i ran w szpitalach tarnowskich
żołnierze formacji z miejscem stacjonowania w Tarnowie w latach
1919-1920
Jednostka |
Imię,
nazwisko, data śmierci |
Liczba |
16 Pułk Piechoty |
Maksymilian
Bernsztajn (3 IX 1920), Marcin Bigos (4 IX 1920), Józef Bodzęta
(10 II 1920), Henryk Cebula (25 II 1919), Władysław Chrupka (7 VII
1919), Stanisław Chudoba (25 X 1920), Marian Cieślak (21 I 1920),
Ludwik Czajka (10 II 1920), Michał Czuba (18 IX 1920), Józef
Domański (19 VI 1919), Jan Drozdowicz (11 II 1920), Józef
Furmanek (1 I 1920), Antoni Furmańczyk (28 X 1919), Aleksander Gajewski
(20 X 1920), Jan Garbarz (9 II 1920), Józef Gądkowski (18 III
1919), Władysław Gibera (3 IX 1920), Michał Grela (30 IV
1919), Stanisław Grzyb (22 VII 1920), Józef Irla (27 VI 1919),
Tadeusz Iwański (23 VI 1919), Stanisław Jabłoński (29 VII
1919), Wawrzyniec Jadacz (5 X 1920), Józef Jadczak (7 IX 1920), Jan
Jaróg ( 30 VIII 1920), Władysław Jaszczyński (23 VI
1919), Władysław Kokot (7 VIII 1919), Stefan Kuczyk (7 II 1920),
Wolf Kuczyński (13 I 1920), Władysław Kupiec (4 II 1920),
Stanisław Kura (23 I 1920), Stanisław Lasko (5 II 1920),
Józef Macek (6 IX 1920), Jan Marczyk (18 VIII 1920), Grzegorz
Mikoś (15 III 1920), Stanisław Miszczak (28 X 1920), Stanisław
Moskal (23 VII 1919), Karol Naglicki (15 VIII 1920), Wincenty Niemczura (17
IX 1920), Kazimierz Oczakowski (18 VIII 1920), Adolf Orlof (22 II 1920), Józef
Pałyska (15 VI 1919), Piotr Papciak (25 VII 1920), Piotr Paszkiewicz (9
II 1920), Józef Pawlak (3 I 1920), Jan Płonka (20 I 1920), Jan
Poddębiak (13 I 1920), Tomasz Przybyło (18 IX 1920), Tadeusz
Pszczółka (13 VIII 1920), Władysław Rojek (21 IX 1919),
Stanisław Smoleń (20 IX 1920), Tadeusz Sówka (4 VIII 1920),
Jan Stelmach (8 VIII 1919), Bronisław Studziński (20 VI 1919),
Michał Sypek (2 III 1919), Józef Szatkowski (21 I 1920), Jan
Szymański (22 VI 1919), Stanisław Tokarz (11 II 1920),
Stanisław Urban (18 XI 1920), Ludwik Warchoł (13 VI 1919), Andrzej
Waśko (4 IX 1920), Bolesław Wodzisławski (14 I 1920), Andrzej
Wojdyła (20 XI 1919), Józef Wytaniec (11 II 1920), Jan Żegar
(17 VII 1920) |
66 |
3 (późniejszy 5) Pułk Strzelców Konnych |
Wojciech
Zawadzki (6 III 1920), Alojzy Pilch (18 VII 1920), Ignacy Malec (13 VII
1920), Stanisław Kupiec (10 VII 1920), Józef Koziarski (2 VII
1920), Edward Kawęcki (11 II 1920), Władysław Klepacki (9 I
1920), Jan Cygan (24 X 1920), Paweł Czerniecki (25 X 1919). |
9 |
Inne |
Jadwiga
Tarnecka, san.szp. wojsk. Tarnów (1 III 1920), Józef Siwak,
pobor. PKU Tarnów (23 VIII 1920), Wojciech Płyskanka, szer. szp.
wojsk Tarnów (6 III 1919), Stanisław Pluta, kpr., dtwo. dw.
Tarnów (9 II 1920), Janina Maślakówna, pielęg. szp.
wojsk. Tarnów (14 III 1920), Stefan Głowacki, szer. szp. wojsk.,
Tarnów (13 I 1920), Franciszek Bąk, szer. dtwo. dw. Tarnów
(28 I 1920), Józef Radzik, szer. dtwo. garn. Tarnów (26 XI
1920). |
8 |
Razem |
83 |
Źródło: Lista
Strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1918-1920, Warszawa
1934.
Pozostałe podsekcje Sekcji Kobiet również nie narzekały na brak pracy. Szwalnia pracowała stale od dnia 28 lipca, a w miarę potrzeb zwiększano personel. Podsekcja pożegnań zajmowała się organizowaniem wyjazdów wyruszających na front żołnierzy, wręczała im podarunki, kwiaty i chorągiewki. Starano się, by zawsze ktoś przemówieniem żegnał odchodzących w pole. Sekcja zajmowała się także rozmieszczonymi po prywatnych domach uchodźcami, a gdy wystarczało środków, udzielała im pomocy aprowizacyjnej, głównie w dożywianiu dzieci136. Na marginesie warto wspomnieć, że o pomoc dla wysiedlonych i rodzin żołnierzy będących na froncie apelował żarliwie na łamach „Ludu Katolickiego” ks. J. Lubelski: „Przyjmijmy ich chętnie pod nasz dach, podzielmy się z nimi łyżką strawy, okażmy im w potrzebie życzliwe, przyjacielskie serce, a pokażemy, że naprawdę jesteśmy katolikami i Polakami – czytamy w odezwie skierowanej do czytelników pisma137.
W celu zbierania i magazynowania darów w naturze i ich rozdziału utworzono przy PKOP Sekcję Gospodarczą. Jak zaznaczono w sprawozdaniu, „gminy tutejszego powiatu i ludność miasta Tarnowa szybko i ochotnie pośpieszyły z pomocą dla żołnierza polskiego, składając do magazynu hojne swe ofiary i dając tem dowód wysokiego wyrobienia obywatelskiego i czynnej miłości Ojczyzny”138.
Pierwsze posiedzenie plenarne PKOP powołało
do życia także Sekcję Skarbową. Przypadł jej w udziale
obowiązek pozyskiwania możliwie jak największej ilości
środków finansowych139. Już na samym początku
stanęła ona wobec zadań bardzo trudnych do rozwiązania.
Częste odwoływanie się do ofiarności publicznej dawało
coraz mniejszą szansę, by tą drogą udało się
zdobyć potrzebną natychmiast gotówkę. Tymczasem brak
ochotników, którzy by mogli i chcieli spełniać bezinteresownie
obowiązki Straży Obywatelskiej, spowodował konieczność
poczynienia zaciągów wśród osób bez stałych
zajęć, tj. głównie robotników, którym jako
odszkodowanie z powodu utraty zarobku w porozumieniu z władzami
wojskowymi, wypłacano na podstawie uchwały PKOP po 70 Mk dziennie
oraz zapewniano wyżywienie. Gdy konieczne
stało się zatrudnianie 200 do 300 strażników dziennie,
preliminarz wydatków PKOP zwiększył się do sporych,
niebezpiecznych rozmiarów. Dlatego Sekcja Skarbowa musiała od razu
liczyć się z tym, że ofiarność publiczna nie
wystarczy. Postanowiła zatem przedstawić wnioski PKOP o wprowadzenie
specjalnej daniny dla mieszkańców powiatu, które
zostały uchwalone jednomyślnie i w całości
Zgodnie z przyjętymi uchwałami, osoby płacące podatek dochodowy miały uiszczać dodatkowo 20% należnej sumy, oprócz tego złożyć opłatę specjalną, tj. pracownicy państwowi 3% pełnych poborów służbowych, a robotnicy przedsiębiorstw prywatnych oddać zarobek za dziewiątą godzinę pracy. Już jednak wcześniej, w niektórych zakładach sami pracownicy podejmowali decyzję o dodatkowej pracy na rzecz wojska140. Kwotę ściągniętą przy tygodniowej wypłacie zarobków i powiększoną ekwiwalentem zysków przedsiębiorcy pochodzących z nadobowiązkowej robocizny, mieli pracodawcy oddawać do kasy PKOP. Sumy przypadające do zapłaty z tytułu opłaty narodowej wyznaczono komisyjnie, po wysłuchaniu zdania przedstawicieli ludności chrześcijańskiej i żydowskiej, a następnie wystawiono wszystkim płatnikom wezwania do uiszczenia wyznaczonych kwot. Ponadto na tarnowskie zakłady przemysłowe nałożono specjalne odrębne opłaty. W ten sposób powstała podstawa finansowa działania tarnowskiego PKOP. Kiedy wyłoniły się kolejne sprawy, a w szczególności potrzeba udzielania pomocy powstańcom górnośląskim, podjął się on (z małą zmianą w składzie osób) i tych zadań. Zebrał i dostarczył na wspomniane cele kilka milionów Mk gotówki oraz szereg produktów w naturaliach. Po likwidacji PKOP, pozostałe środki w kwocie 34 440,12 Mk, przeznaczono na fundusz pomocy dla akademików141.
Będąc przy sprawach finansowych, warto wspomnieć, że do akcji składkowej na terenie diecezji tarnowskiej włączył się także Kościół katolicki. Przykładowo, z informacji zamieszczanych w „Ludzie Katolickim” dowiadujemy się, że bardzo aktywny był w tej sprawie redemptorysta pracujący wśród Polaków w Danii ks. Dutschke [nie podano imienia]. Przeprowadził on dwukrotnie zbiórkę pieniężną wśród tamtejszych robotników i robotnic polskich. W pierwszym przypadku przesłał na ręce bp Wałęgi kwotę 14,5 koron duńskich (4 005,40 Mk), z czego 2 005,40 Mk przeznaczono na Czerwony Krzyż, a 2 000 Mk na sieroty wojenne142. Za drugim razem, jak zaznaczono - „dla biednej Polski” – misjonarz przekazał kwotę 3 985, 85 Mk, które rozdzielono podobnie jak poprzednią143. Z kolei na cele obrony narodowej zbiórkę pieniężną, która przyniosła 736 Mk przeprowadziły służące ze „Związku Wzajemnej Pomocy dla Sług” w Tarnowie144.
Powiatowy KOP w Tarnowie
wyłonił także ze swojego grona Komisję Werbunkową,
która z jednej strony miała propagować pobór ochotnika,
zaś z drugiej, stworzyć „w tej naglącej chwili z czynnika
obywatelskiego pogotowie zdolne do objęcia służby
frontowej”145. Zadanie to było niezwykle trudne,
gdyż należało działać bezzwłocznie i
przyjąć do służby wartowniczej - wymagającej oderwania
się od dotychczasowych zajęć - przeszło 300 ludzi:
„Trudność rekrutacji polegała i na tem, że do
służby tej komisja mogła użyć tylko
chłopców poniżej lat 17, których wartość
sił fizycznych była wątpliwą, lub też ludzi
powyżej 42 lat wieku, a więc ojców rodzin, którzy
pracą rąk zarabiali na utrzymanie rodzin” – zanotowano
w sprawozdaniu z pracy Komisji Werbunkowej146. Aby
rozwiązać ten problem przyjęto – jak już wyżej
wspomniano - zasadę odpłatności za służbę, a
środki finansowe miano uzyskać ze składek obywateli.
Komisja Werbunkowa rozpoczęła
swą działalność dnia 12 lipca 1920 r. w lokalu Sokoła
I, a już w następnym dniu wystawiła Miejską
Strażą Obywatelską [MSO] do ochrony 3 obiektów
wojskowych, zwalniając tym samym od służby wartowniczej około
50 żołnierzy zdolnych do służby frontowej. W kilku
następnych dniach zwerbowano potrzebną liczbę
członków do służby wartowniczej w koszarach, przy
obiektach wojskowych i magazynach. Wartownicy ci w liczbie 628 ludzi
pełnili służbę do 31 lipca 1920 r., czyli przez blisko
3 tygodnie, a przy przyjmowaniu członków MSO
wyróżnił się radca sądowy Henryk Oplustil. Na czele
straży stali początkowo Julian Kryplewski i Józef Jankiewicz,
którzy powołani do wojska oddali komendę Bronisławowi
Szubie, a ten od 11 sierpnia aż do rozwiązania MSO, tj. 15
września 1920 r., pełnił funkcje głównego komendanta
miasta147.
Tarnów podzielono na 6 sekcji, na których czele stali osobni dowódcy. Sekretarzem Komendy Głównej został Emeryk Czyżewski (sekretarz Rady Powiatowej w Zbarażu), uchodźca zamieszkały w Tarnowie. Łączny żołd straży, który wyasygnował Komitet z własnych środków wyniósł 176 200 Mk. Ponadto Komisja Werbunkowa oddała do dyspozycji tarnowskich władz wojskowych około 100 osób, tj. pracowników biurowych, kucharek, szwaczek, krawców, szewców, z których część pracująca w warsztatach i magazynach wojskowych była przez pewien czas opłacana przez PKOP, a wydatek z tego tytułu wyniósł 5 700 Mk. Pomagała też pośrednio Komisji Propagandy w ten sposób, że werbowała ochotników na front i wydawała im legitymacje do komisji poborowej, których wypisano około 80. Zgłaszali się do niej wyłącznie ochotnicy ze sfer włościańskich i robotniczych, gdyż synowie inteligencji i uczniowie dwóch najstarszych klas miejscowych szkół średnich stawali bez żadnego prawie wyjątku, bezpośrednio przed komisje wojskowe. Uczniów klas niższych werbowano do służby pomocniczej, tj. kurierskiej, kancelaryjnej i w komisji gospodarczej, a w wyjątkowych wypadkach także do służby wartowniczej. Z chwilą napływu ochotników do koszar i powołania do służby wojskowej nowych roczników, władze wojskowe rozporządzając już dostateczną ilością żołnierza z poboru, w dniu 31 lipca zwolniły Tarnowian z dotychczasowej służby wartowniczej, zatrudniając tylko pewną liczbę rzemieślników. Komisja Werbunkowa z tą chwilą uważała swój mandat za spełniony i swe czynności zakończyła148.
Zestawienia dotyczące liczby
zwerbowanych ochotników w powiecie tarnowskim są nieprecyzyjne i
wymagają osobnych badań. Sygnalizując jedynie sprawę,
można wspomnieć, że według notatki autorstwa L. Rymara
zamieszczonej w „Piaście” w dn. 15 VIII 1920 r.,
w powiecie tarnowskim nie było prawie dezerterów, a poborowi
poszli wszyscy: „Ochotnika dostarczył powiat w stosunku do miasta
Tarnowa 80 procent, albowiem ze samych wsi poszło 600 ochotników. W
mieście Tarnowie zorganizowano stację posiłkową,
którą w środki żywności zaopatruje bezpłatne
wieś. Ludność z entuzjazmem odnosi się do rządu, na
którego czele stoi poseł i gotowa wszystko poświęcić
dla obrony państwa”149.
Celem utrzymania ścisłego kontaktu między żołnierzem na froncie a społeczeństwem, OKWOP organizował koła opieki nad poszczególnymi formacjami wojskowymi. Akcja ta miała na celu zespolenie walczącego żołnierza z całym narodem. Za ich pośrednictwem społeczeństwo miało możliwość przesłania żołnierzom na front, tak listów, książek pism i gazet, jak też bielizny i odzieży oraz niezbędnych artykułów żywnościowych. Kół takich Komitet zalegalizował 84150. Przykładowo, opiekę nad tarnowskim 16 pp sprawowało Koło Kobiet Czerwonego Krzyża w Kobieli, z przewodniczącą M. Sobańską na czele (Nowy Świat 35) oraz Koło Opieki nad Żołnierzem (Bracka 18)151.
Gdy największe niebezpieczeństwo ze strony Armii Czerwonej minęło, odżyły na nowo partyjne waśnie. Przykładem może być artykuł zamieszczony pod koniec sierpnia w „Piaście” pt. „Bierny opór duchowieństwa”, którego autor jako podstawę swych uogólnień przyjął fakt, że „wybitni działacze ludowi skarżą się, iż w powiecie nowotarskim, tarnobrzeskim, wielickim, limanowskim i chrzanowskim, iż przeważna część duchowieństwa od akcji w kierunku uświadamiania wsi co do jej obowiązków w obecnej chwili ostentacyjnie się odsuwa”152. Wobec podanych już wyżej przykładów ofiarnej i bezinteresownej pracy księży, artykuł ten można uznać za wyraźnie prowokacyjny. Niedługo zresztą spotkał się z celną ripostą na łamach „Ludu Katolickiego”.
Każdy
bowiem, kto ma oczy i widzi, a uszy i słyszy i nie jest zaślepiony
nienawiścią partyjną, musi przyznać, że to wszystko
potworne oszczerstwo i podła przewrotność. Niema jednego
katolickiego kapłana-Polaka, któryby nie już usuwał
się od pracy dla dobra Ojczyzny, ale któryby w całej akcyi
ratunkowej nie brał większego lub mniejszego udziału stosownie
do sił i możności swojej. Widocznie autor tego artykułu do
kościoła nie chodzi i kazań niech słucha, bo byłby
się przekonał, że jeśli już nie kiedy indziej, to
przynajmniej z okazyi ogłoszenia zarządzonych na ton czas
nabożeństw błagalnych każdy kapłan musiał lud
wzywać do terowania zagrożonej Ojczyzny. Wzywają i
zachęcają kapłani do modlitw, do wstępowania w szeregi
ochotników, do dawania pożyczki, a muszą wzywać
dość energicznie i głośno, skoro właśnie za to
wzywanie dostają listy z pogróżkami. […] Biorą
kapłani udział także w wiecach i przemawiają na nich,
że zaś nie wszędzie na pierwszy, plan się wysuwają, to
jedynie dlatego, że nie wszędzie głos ich posiada jeszcze
znaczenie. Są parafie, a nawet okolice całe tak zrewoltowane przez
różnych ludowców, że publiczne wystąpienie
kapłana choćby w sprawie tak świętej, jak ratowanie
zagrożonej Ojczyzny wprost przeciwny odniosłoby skutek. Wszak
chłopa całe lata uczono, żeby księży nie
słuchał!153.
Zwycięstwo pod Warszawą nie oznaczało końca wojny.
Aby je wykorzystać politycznie potrzebne były dalsze środki
finansowe. W tej sytuacji dn. 20 VIII 1920 r. ROP wydała
rozporządzenie o jednorazowej daninie na rzecz wojska, a Generalny Delegat
Rządu rozesłał za pośrednictwem Wydziałów
Powiatowych do gmin miejskich i wiejskich nakazy dostarczania dla wojska w
przeciągu dni 20, rozmaitych ilości (w zależności od liczby
mieszkańców i płaconych podatków) butów z
cholewami, trzewików, spodni wełnianych lub bawełnianych,
grubych koszul i kalesonów, skarpetek, lub onucek, koców
wełnianych, lub kołder
ciepłych. Niestety w tym okresie, ściągnięcie takiej
daniny, szczególnie od ludności wsi i małych miast, było
praktycznie niemożliwe. Na posiedzeniu Rady Przybocznej Delegata
Rządu w Krakowie w dn. 19 IX 1920 r., Jan Götz złożył
wniosek (przyjęty jednogłośnie), by Sejm uchwalił zmiany w
rozporządzeniu ROP z dn. 25 VIII 1920 r., o jednorazowej daninie na
potrzeby wojska. Chodziło tu o to, aby nie rekwirowano potrzebnych
ludności artykułów w naturze, lecz aby rząd postarał
się o zakup potrzebnych żołnierzom przedmiotów
w składnicach, lub zagranicą, a od ludności
ściągnął jednorazowy podatek gotówkowy na ten cel.
Jak uzasadniał, bezwzględna rekwizycja może wywołać
wielkie rozgoryczenie wśród ludności cywilnej154.
Interpelację w tej sprawie na ręce premiera i ministra spraw
wewnętrznych złożył w dn. 7 X 1914 r. poseł Jan
Potoczek. Jak przekonywał - zwłaszcza w gminach wiejskich
odczuwano ogromny brak odzieży i butów - a nawet za wysokie ceny
nie zawsze można było je dostać. Dlatego, podobnie jak Götz
zaproponował, by ludność wiejska w Małopolsce mogła
żądaną daninę składać w gotówce i by
obniżono już nałożoną - zwłaszcza w
najbiedniejszych powiatach155.
Od początków września życie codzienne ludności powiatu tarnowskiego wracało do normy, czyli powróciły stare nierozwiązane problemy. Przykładowo, w dn. 5 IX na spotkaniu sprawozdawczym w parafii Wola Rzędzińska poseł A. Matatkiewicz omawiał znaczenie uchwalonej reformy rolnej, skład Rządu Jedności Narodowej, a w końcu zachęcił do zgody i ofiarnej pomocy państwu. Uchwalono też rezolucje zaproponowane przez tamtejszego proboszcza ks. Kowalczyka i gospodarza Bryka, w której dominują już postulaty polityczne i społeczno-gospodarcze:
1. Zgromadzeni upoważniają posłów katolicko-ludowych de popierania obecnego Rządu pod warunkiem, że działalność tego Rządu odpowiadać będzie dobru narodu;
2. Zgromadzeni domagają się, by urzędy obsadzane były nie przez członków pewnych stronnictw politycznych, lecz wyłącznie przez ludzi kwalifikowanych i odpowiednich;
3. Zgromadzeni domagają się od Rządu, by energicznie zwalczał lichwę artykułów koniecznej potrzeby i ustanawiał ceny maksymalne nie tylko na ziemiopłody, ale także na te artykuły koniecznej potrzeby, które rolnicy muszą nabywać156.
Nieco ponad miesiąc później odbył się w Tarnowie wiec ks. J. Lubelskiego, któremu przewodniczył burmistrz T. Tertil. Ze sprawozdania dowiadujemy się, że w przemówieniu poseł opisał położenie polityczne Polski, uwzględniając rozejm z Rosją, sprawę Śląska Cieszyńskiego i Górnego oraz zajęcie Wilna przez gen. Żeligowskiego. Następnie omówił sprawy wewnętrzne, jak stan armii, niedomagania w administracji i aprowizację157.
Odnośnie
Górnego Śląska warto wspomnieć, że z początkiem
1921 r. odbył się w sprawie organizowanego tam plebiscytu
olbrzymi wiec w Tuchowie. Manifestacja została zorganizowana z inicjatywy
tamtejszego „Sokoła“. Po przemówieniu prezesa gniazda
Foltyńskiego i wyborze prezydium w osobach: przewodniczącego
Eugeniusza Jeżowera (naczelnika sądu) i zastępców Marii
Rudnickiej (nauczycielki), Jana Mazurkiewicza (mieszczanina) i Franciszka Wójcika
(włościanina), referaty „O znaczeniu Górnego
Śląska i prawach Polski do niego oraz o prześladowaniu
Polaków na Górnym Śląsku pod względem narodowym i
religijnym” wygłosili - wiceprezes tamtejszego Sokoła,
poseł A. Matakiewicz i kapłan, Górnoślązak ks.
rektor Franciszek Morcinek. Nad zgłoszonymi przez posła Matakiewieza
rezolucjami wywiązała się dyskusja. Przemawiali m. in. E.
Jożower i sędzia Buratowski, wzywając do ofiarności na
rzecz plebiscytu i oddania głosu za przynależnością
Górnego Śląska do Polski158. Następnie
jednomyślnie uchwalono rezolucję, apelując do ludności, by
niosła braciom na Ślązakom pomoc moralną i materialną,
a do stronnictw politycznych, by na czas do ukończenia plebiscytu zaprzestały
waśni partyjnych159. Zarządzona na te cele zbiórka
pieniężna przyniosła 2 362,10 Mk. Postanowiono też,
że w obu kościołach tuchowskich zorganizowane zostaną
składki na rzecz Górnego Śląska, a Wydział
Sokoła przeznaczy na ten cel 25% dochodu od zabaw i przedstawień160.
Polskie pocztówki agitacyjne. [TI, 1921, nr 15]..
W dn.19 IX 1920 r. zwołano Radę Przyboczną Generalnego
Delegata Rządu. Delegat Kazimierz Gałecki poinformował, że
wydał polecenie przeprowadzenia wyborów do rad miejskich, tam gdzie
kadencja rady się zakończyła, a Starostwo nie przedstawiło
ważnych powodów, by wybory odroczyć. Dłuższą dyskusję, nie
wiadomo dlaczego, wywołała sprawa zarządzenia wyborów do
Rady Miejskiej w Tarnowie. Z notatki prasowej dowiadujemy się jedynie,
że „na zapytania w tym kierunku burmistrza Tarnowa Dra Tertila i
posła Dra Matatkiewicza udzielił Generalny Delegat potrzebnych
wyjaśnień”161. W toku narad nad aprowizacją poseł A.
Matakiewicz zarzucił rządowi, że za mało troszczy się
o aprowizację bezrolnych, szczególnie w miasteczkach,
żalił się na zaniedbywanie sprawy aprowizacji
urzędników, którzy jak np. w powiecie sądowym
tuchowskim, nie otrzymują przydzielonych racji żywnościowych, od
3 miesięcy nie dostali deputatów żywnościowych, a nie
pozwala się im - w przeciwieństwie do roku 1919 - zakupywać
zboża kontyngentowego162.
Bardzo pilną sprawą była w Tarnowie i powiecie tarnowskim poprawa warunków sanitarnych. W samym mieście występował nadal problem z funkcjonowaniem wodociągów, co groziło ponownym wybuchem epidemii tyfusu czy czerwonki Jak pisał jeden z redaktorów „Ludu Katolickiego”, nie było miesiąca, a nawet tygodnia, żeby wodociągi się nie psuły163. Sytuacja była tym groźniejsza, że brakowało lekarzy. Z interpelacji posła A. Matakiewicza wniesionej w dn. 4 XI 1920 r. do ministra spraw wojskowych, ministra spraw wewnętrznych i kierownika Ministerstwa Zdrowia Publicznego, „w sprawie konieczności zwolnienia niektórych lekarzy, powołanych do czynnej służby wojskowej”, dowiadujemy się, że lekarzy nie było m. in. w tuchowskim i żabieńskim powiecie sądowym164. Poseł postulował, by przy mającej nastąpić demobilizacji zwolniono z wojska tych lekarzy cywilnych, którzy byli jedynymi w konkretnym powiecie sądowym, a co do których wniesiono, lub zostaną wniesione reklamacje ze strony samorządów.
Przechodząc do spraw wojennych, to w dn. 21 IX 1920 r. rozpoczęły się rozmowy pokojowe z bolszewikami. Przeniesiono je z Mińska do Rygi na żądanie ROP, gdyż jak zaznaczono, Polska delegacja pokojowa narażona była w Mińsku na dotkliwe szykany ze strony rządu bolszewickiego165. Dlatego też m. in., na posiedzeniu Sejmu w dn. 24 IX 1920 r., Witos przestrzegał przed nadmiernym optymizmem: „To, że największe niebezpieczeństwo, grożące państwu, zostało usunięte, nie może uprawniać ani rządu, ani społeczeństwa, do rozluźnienia woli i wysiłków, bo niestety, mimo i wbrew naszym chęciom, walka jeszcze trwa, a siły, które się sprzysięgły przeciw państwu polskiemu pracują w dalszym ciągu” - mówił premier166. Jak się okazało, dopiero w dn. 12 października zawarto rozejm, zaś 6 dni później podpisano porozumienie o przerwaniu działań wojennych. Ustawowa ratyfikacja preliminariów pokojowych i rozejmu przez Sejm RP nastąpiła zaś 22 października 1920 r.167. J. Piłsudski chciał nadal kontynuować ofensywę, jednak dalszemu prowadzeniu wojny przeciwny był ogół polskiego społeczeństwa. W licznych korespondencjach i memoriałach kierowanych do premiera domagano się przerwania „dalszego przelewania krwi ludu”. Żołnierze czuli się zmęczeni i chcieli wracać do rodzin. W listach napływających z frontu były zawarte groźby, że na wypadek dalszej wojny rzucą broń i pójdą do domu168. Jak donosiła tarnowska prasa, również strzelcy 3 pułku ułanów, urodzeni w latach 1889-1885 nie mogli doczekać się zwolnienia z wojska i prosili o interwencję w komendzie pułku, gdyż jak twierdzili, ich koledzy z tych samych roczników pełniący służbę w innych pułkach, np. w Dębicy, wrócili już do domu169.
Dalsze
rokowania dotyczące traktatu pokojowego, ustalenia przebiegu polskiej
granicy wschodniej, wymiany jeńców i odszkodowań dla strony polskiej
trwały dość długo, a zakończył je dopiero
podpisany 18 III 1921 r. traktat pokojowy170, ratyfikowany przez
Naczelnika Państwa 16 kwietnia 1921. Obowiązywał on od 30
kwietnia 1921, tj. wymiany dokumentów ratyfikacyjnych przez strony171.
Wojna Światowa oraz walki o granice, wraz z
wojną polsko-rosyjską, przyniosły u zarania istnienia II
Rzeczypospolitej nie tylko radość i dumę z powstania
własnego państwa, ale także ważną i złożoną
kwestię zabezpieczenia egzystencji osób, które doznały
mniej lub bardziej poważnego uszczerbku na zdrowiu. Najbardziej
drastyczną formą kalectwa związanego bezpośrednio z
działaniami wojennymi był brak kończyn. Potwierdzeniem tego jest
fakt, że w 1921 roku w powiecie tarnowskim na zanotowanych 128 takich
osób, 104 (81,3%) to mężczyźni. Takich różnic
nie ma natomiast wśród 72 niewidomych (58,3%
mężczyźni; 41,7% kobiety) oraz 289 głuchoniemych (55,4%
mężczyźni; 44,6% kobiety)172.
Fragment listy składek na groby
wojenne w 1920 r. żołnierzy z 16 pp. z Tarnowa [ANKr].
O wpływie działań wojennych na dysproporcje w składzie demograficznym, świadczy na obszarze powiatu tarnowskiego ogromna liczba sierot. Zaliczono do nich wszystkie dzieci do lat 16 włącznie, które straciły przynajmniej jednego z rodziców, a przypadku dziecka nieślubnego, gdy straciły matkę173. W 1921 r. mieszkało tu 6 182 osieroconych dzieci, z czego 500 to sieroty zupełne. Wśród 5 324 dzieci osieroconych przez jedno z rodziców, 4 203, czyli prawie 80%, było pozbawionych ojca, a 1 121 (20%) matki. Liczby te wskazują wyraźnie, że pewna - bliżej nieznana liczba dzieci - utraciła ojca w czasie działań wojennych174. Gdyby przyjąć, że w czasach pokojowych liczba półsierot z brakiem ojca i matki byłaby jednakowa oraz, że matki nie brały udziału w wojnie, to okazałoby się, iż w latach wojen z powiatu tarnowskiego poległo około 3 000 mężczyzn.
Tymczasem, pomimo złożonych obietnic, prace
nad ustawą sejmową dotyczącą inwalidów szły
bardzo opornie. Wydawać by się mogło, że ówczesna
klasa polityczna zapomniała o poszkodowanych żołnierzach::
„To, co się
dzieje obecnie ze sprawą inwalidów oraz wdów i sierót
w Sejmie i rządzie, jest po prostu skandalem. Wiemy, że
część inwalidów nie potrzebuje zaopatrzenia ze strony
państwa i radzi sobie jakoś w tych ciężkich czasach, ale
wiemy także, że bardzo wielu inwalidów oraz prawie wszystkie
wdowy i sieroty po poległych żołnierzach znajdują się
w bardzo ciężkich warunkach, a nieraz w ostatecznej nędzy -
pisał jeden z redaktorów „Ludu Katolickiego” pod koniec
1920 roku175.
Za podsumowanie opracowania, niech też posłużą słowa Wincentego Witosa – wybitnego polityka i syna ziemi tarnowskiej, wypowiedziane na spotkaniu z ludowcami z powiatu tarnowskiego w sierpniu 1920 r.:
Przyjaciele, sojusznicy
nasi, wielkie potęgi Zachodu, wątpiły w nas. Jeden z dyplomatów
rzucił mi pytanie, które biło w twarz, paliło wstydem,
pytanie, na które nie było właściwie odpowiedzi:
„Czy Polacy chcą bronić swej niepodległości i czy do
obrony są zdolni?”
Pytanie to skierował ów dyplomata do mnie, jakio do
kierownika rządu. Należało dać odpowiedź, ale dać
czynem. Nie wiem, czy Polska będzie jeszcze przeżywać taką
chwilę. Gdy jednak patrzę na to, co się stało, widzę,
że naród dał odpowiedź. […] Przeżyliśmy
kilka dni, brzemiennych w wypadki. Przeżyliśmy kawał historyi
Polski. W ciężkich dniach smutku, kiedy to przed narodem
stanęło groźne: być albo nie być! Odpowiedź nasza
poszła tylko w tym kierunku: Być! […] To co było
największem zwycięstwem w tej wojnie to było odnalezienie siebie
i własnych sił przez naród176.
Przedstawione w niniejszym artykule wyniki badań autora
dotyczące udziału mieszkańców powiatu tarnowskiego w
wojnie polsko-bolszewickiej, zapewne nie wyczerpują tematu, a jedynie w
niewielkim stopniu uzupełniają istniejącą w historiografii
tarnowskiej do dziś „lukę”, dotyczącą tego
okresu. Trudno się jednak dziwić, gdyż zasób
źródeł jest w tym wypadku wyjątkowo ograniczony, a
szczątkowe informacje nie pozwalają na precyzyjne formułowanie uogólnień
i wyciągania jednoznacznych wniosków.
Przypisy
1. Pierwsze strzały w wojnie polsko-rosyjskiej 1919-1921 padły jeszcze w czasie, kiedy Polska prowadziła walki z Ukraińcami. Działania zbrojne rozpoczęły się już w 14 II.1919 r., starciem między żołnierzami polskimi i bolszewickimi w Berezie Kartuskiej. Już wcześniej doszło jednak do walk pomiędzy bolszewikami, a polską Samoobroną, organizacją wojskową utworzoną do obrony ziem dawnej Rzeczypospolitej przed inwazją Armii Czerwonej. Najdłużej trwały walki o Wilno, które Polacy opuścili 5 stycznia 1919 r. Z. M. Musialik, Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920, Włocławek 2000, s. 20–21.
2. Kampania 1919 roku zakończyła się zdobyciem Dyneburga 3 stycznia 1920 r. przekazanego następnie Łotwie.
3. J. A. Goclon, Wojna z bolszewicką Rosją o niepodległość Polski (1919-1920), Wrocław 2003, s. 42-47.
4.
H.
Lizak, Wielkopolanie w Armii Ochotniczej
w roku 1920, „Poznańskie
Zeszyty Humanistyczne” 2010, nr XIV.
5. J. Szczepański, Wojna 1920 roku na Mazowszu i Podlasiu, Warszawa-Pułtusk 1995.
6. Tenże, „Społeczeństwo Mazowsza w wojnie 1920 roku, „Rocznik Mińsko Mazowiecki” 2000, nr 6.
7. M. B. Markowski, Społeczeństwo województwa kieleckiego wobec wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920, Kielce 1998.
8. Obrona Państwa w 1920 roku. Księga Sprawozdawczo-Pamiątkowa Generalnego Inspektoratu Armii Ochotniczej i Obywatelskich Komitetów Obrony Państwa [dalej: Obrona Państwa], red. Władysław Ścibor-Rylski, Warszawa 1923.
9. Dokumenty i materiały do
historii stosunków polsko-radzieckich, T. II. (listopad 1918-kwiecień
1920), Warszawa 1920, s. 605-606; J. Kowalczyk, Komunistyczna Partia Polska
w okręgu łomżyńskim 1919-1938, Warszawa 1975, s. 79.
10. T. Banaszek, Historia garnizonu Sandomierz w latach 1918-1939, Sandomierz 2012, s.16.
11. „Lud Katolicki” 1920, nr 25.
12. „Piast” 1919, nr 11; Podobne wydarzenie miało miejsce w Przeworsku: „Proszę przyjąć Mk. 25 tysięcy Pożyczki Odrodzenia – zwraca się pan X do naczelnika urzędu p. T. Mój Panie, nie mogę dzisiaj przyjąć, bo nie mam czasu. Udaj się pan do Starostwa w tej sprawie”. „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1920, nr 196.
13. „Lud Katolicki” 1920, nr 32.
14. „Piast” 1920, nr 33.
15. „Gazetka Wojenna” 1920, nr 6.
16. „Lud Katolicki” 1920, nr 36; Ks. Józef Lubelski (ur. 28 III 1884 r. w Śmignie k. Lisiej Góry, zm. 1 I 1943 r. w Krakowie). Od 1914 roku działał w Stronnictwie Katolicko-Ludowym, był redaktorem i publicystą partyjnego pisma „Lud Katolicki”. W 1918 r. wybrany do Rady Miejskiej Tarnowa, a 26 I 1919 r. został posłem na Sejm Ustawodawczy z listy Stronnictwa Katolicko-Ludowego [SK-L] w okręgu nr 42 (Tarnów –- Dąbrowa –-Brzesko – Bochnia –- Pilzno –- Gorlice). W 1920 roku pełnił obowiązki kapelana wojskowego na froncie wojny polsko-bolszewickiej. M. Przybyszewska, Tarnowski słownik biograficzny, T.I, Tarnów 1991.
17. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
18. Antoni Matakiewicz (ur. 18 IX 1873 r. w Niepołomicach, zm. 16 IX 1937 w Nowym Sączu). W latach 1911-1918 poseł do austriackiej Rady Państwa, w wyborach uzupełniających w kwietniu 1914 r. jednomyślnie wybrany do tarnowskiej Rady Powiatowej z kurii miejskiej Tuchów-Ryglice. W 1919 zdobył mandat do Sejmu Ustawodawczego z listy SK-L w okręgu nr 42. „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1914, nr 93.
19. „Lud Katolicki” 1920, nr 23.
20. „Lud Katolicki” 1920, nr 19, 24.
21. Tamże.
22. „Zamykać i zasypywać studnie!” - taki ukaz wyszedł swego czasu z kochanego magistratu, a miejska straż bezpieczeństwa pilnowała z pilnością, godną, lepszej sprawy skrupulatnego wykonania tego ukazu.(mamy z tego rozporządzenia taką, pociechę, że gdy (Wodociąg odmówi posłuszeństwa (co się mu dość częstą zdarza), to jesteśmy w Tarnowie bez wody i wypadałoby jej chyba zaczerpnąć ze schludnego i wonnego Wątoka”. Tamże.
23. „Lud Katolicki” 1920, nr 20.
24. „Lud Katolicki” 1920, nr 21.
25. „Lud Katolicki” 1920, nr 17.
26. „Lud Katolicki” 1920, nr 21.
27. „Nowości Illustrowane” 1919, nr 20.
28. M. Rataj, Pamiętniki
1919–1927,
Warszawa 1965, s. 136.
29. Rząd francuski przyznał Polsce w listopadzie 1919 roku, kredyt na cele wojskowe w wysokości 375 mln franków, natomiast amerykański 56 mln dolarów na zakup sprzętu pozostawionego we Francji przez armię amerykańską. Po zakup sprzętu wojskowego wysłano wtedy urodzonego w Zbylitowskiej Górze gen. Romana Żabę, który wykorzystując swe rodzinne koneksje i pozycję ojca, oficera elitarnego pułku piechoty angielskiej zdołał zakupić i odebrać podarowany sprzęt. P.S. Szlezynger, Dzienniki (zeszyt 8. i 9.) służby Romana Żaby pułkownika 7. Pułku Ułanów Cesarsko-Królewakich Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga, następcy dowódcy 3.Pułku Ułanów Arcyksięcia Karola Habsburga, pułkownika (i generała) kawalerii Wojska Polskiego, „Rocznik Tarnowski” 2007/8, nr 12.
30. Chodziło o kredyt w wysokości 125000 franków, którego uchwalenie podwajało preliminowane wydatki budżetu. Sprawozdanie Stenograficzne z 128 Posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia 9 marca 1920 r.; A. Podolska-Meducka, Czy stać nas było na tą wojnę?, „Mówią Wieki” 2005, Wydanie specjalne.
31. M. Rataj, dz. cyt., s. 91-93.
32. „Wzywamy [...] wszystkich, zdolnych do noszenia broni, by dobrowolnie zaciągali się w szeregi armii, stwierdzając, iż za ojczyznę każdy w Polsce z własnej woli gotów złożyć krew i życie”. „Piast” 1920, nr 28; „Gazeta Policji Państwowej” 1920, nr 28.
33. „[…] Od rozstrzygnięcia tej wojny zależeć będzie, czy Polska stanie się potężnem i wolnem państwem, wielkim i jasnym domem, w którym każdemu z jej obywateli będzie dobrze i bezpiecznie i w którym gospodarzem będziemy sami – czy też stanie się małym i słabym kraikiem, ubogą lepianką, w której wróg będzie gospodarował, jak u siebie i w której dla najlepszych ich synów miejsca nie będzie”. Tamże..
34. „[…] Nawała bolszewicka bije nasz front, aby rozwalić nasze państwo. Rozbicie państwa naszego byłoby przede wszystkiem nieszczęściem dla chłopów, bo chłopi straciliby ziemię, dobytek i swobodę pracy, która jest warunkiem szczęścia każdego człowieka […] Dziś przed nami stoi jedno zadanie: odeprzeć wroga od naszych granic”. Tamże.
35. Nie była to odrębna formacja, a generałowi Hallerowi, występującemu w roli organizatora szeroko zakrojonego werbunku ochotników, nie przysługiwał w tym zakresie tytuł dowódcy, lecz inspektora. Był potem również dowódcą, ale wszystkich wojsk Frontu Północnego, czyli wojsk uczestniczących w bitwie warszawskiej. Zob. M. Wrzosek, dz. cyt.
36. „W imieniu Rady Obrony Państwa […] wzywam Rady powiatowe do opodatkowania się na cele Obrony Państwa przed najazdem wroga. Uchwalcie natychmiast opłatę z morga posiadanej ziemi, a ci co ziemi nie posiadają niech dadzą od osoby co mogą. Niech 2/3 zebranych funduszów pozostanie do dyspozycji komitetów miejscowych, zaś 1/3 niechaj będzie zaraz odesłana do obywatelskiego Komitetu wykonawczego. Rodacy, członkowie Rad powiatowych! Wróg u bram naszych. W waszem ręku w znacznej mierze spoczywa obrona państwa i narodu, a wiec do czynu!”. „Piast” 1920, nr 31.
37. „W dzisiejszem naszem położeniu, w armji ochotniczej obok istniejącego wojska, jest nasza nadzieja i przyszłość”. „Chata Polska” 1920, nr 29; „Lud Katolicki” 1920, nr 29.
38. Obrona Państwa, s. 488; „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1920, nr 192.
39. Obrona Państwa, s. 535-536.
40. W. Witos, Moje wspomnienia, T. I, Paryż 1964, s. 27, 93-94.
41. „Lud Katolicki” 1920, nr 29.
42. „Dziennik Ustaw Rzeczpospolitej Polskiej” [dalej: Dz.U. RP] 1920, Nr 70, poz. 462.
43. Zob. „Przyjaciel Ludu” 1920, nr 33, 34, 35; „Piast” 1920, nr 29, 30.
44. „Piast” 1920, nr 32;
„Przyjaciel Ludu” 1920,
nr 35.
45. Dz.U. RP 1920, Nr 62, poz. 403.
46. Dotyczyło ono tylko rodzin ochotników
i to tylko tych ochotników, którzy w myśl wezwania ROP
zgłosili się do służby czynnej w wojsku polskim po dniu 6
lipca 1920 r. Dz.U. RP 1920, Nr 63, poz. 417; „Piast” 1920, nr 32;
„Przyjaciel Ludu” 1920, nr 35.
47. „Przyjaciel Ludu” 1920, nr 28.
48. „Czas” 1920 nr, 205.
49. „Ilustrowany Kurier Codzienny”1920, nr 210.
50. Archiwum Akt Nowych [AAN], Prezydium Rady Ministrów [PRN], sygn. 5324/19.
51. Tamże, sygn. 6502/19.
52. Centralne Archiwum Wojskowe [CAW],
sygn. I.301.21.
53. O skali popełnianych tego typu
przestępstw świadczy wykaz, który przekazano do prokuratury
wojskowej Okręgu Generalnego Warszawa. Średnio miesięcznie
trafiało tam około 800 do 1000 spraw, co daje tylko w jednym
Okręgu około 10 000 spraw rocznie. Tamże, sygn.
I.300.12.34.
54. „Piast” 1920, nr 29.
55. A. Zakrzewski, Wójt z Wierzchosławic, Warszawa 1984, s. 42.
56. „Piast” 1920, nr 35.
57. „Od Was, Bracia włościanie, zależy, czy Polska będzie
wolnym państwem ludowym, w którym lud będzie rządził
i żył szczęśliwie, czy też stanie się
niewolnikiem Moskwy, czy będzie się rozwijać w wolności
i dobrobycie, czy też będzie zmuszona pod batem
władców Rosji pracować dla najeźdźców i
żywić ich swoją krwią i znojem. Za to, czy państwo
nasze obronimy od zagłady, siebie od jarzma niewoli, rodziny nasze od
nędzy, a całe pokolenia nasze od hańby, za to my, Bracia
włościanie, odpowiedzialność poniesiemy i ponieść
musimy […] Każdy wójt, każdy sołtys ma
pilnować, by z jego wsi czy gminy, wszyscy wezwani do wojska,
znaleźli się w szeregach, by w każdej wsi nie było ani
jednego dezertera, by w każdej wsi, zdolni do noszenia broni, poszli do
armii, by każdy kto może, kupił pożyczkę Odrodzenia
państwa, by spieszył z wszelką dla państwa
pomocą”. „Piast” 1920, nr 32; „Głos
Narodu” 1920, nr 183; „Monitor
Polski" 1920, nr 172; W.
Witos, Wybór pism, red. J.
Borkowski, Warszawa 1989, s. 107.
58. „Od Was zależy, czy naród nasz będzie mógł żyć w swobodzie, czy też stanie się parobkiem najeźdźców. Broniąc Polski, bronicie siebie i swoich rodzin. (…) Niech Was nie zniechęcają chwilowe braki. Sami wiecie, że bolszewicy walczą bez butów, w łachmanach, bez bielizny. Wam nie brakuje ani amunicji, ani broni. Odzieży i butów Rząd Wam dostarczy”. „Piast” 1920, nr 33.
59. „Czas” 1920, nr 188.
60. „Piast” 1920, nr 31.
61. „Lud Katolicki” 1920, nr 34.
62. Tamże.
63. Tamże.
64. B. Wasiutyński, Ludność żydowska w Polsce w wieku XIX i XX. Studium statystyczne, Warszawa 1930, s. 94, 107.
65. Rola członków Związku Zawodowego Robotników Rolnych RP podczas najazdu bolszewickiego, Warszawa 1921, s. 13, 43, 54; T. Kuźmiński, Wieś w walce o Polskę Ludową 1918-1920, Warszawa 1960, s. 257-258.
66. AAN, PRN, sygn. 12588/20.
67. J. Szczepański, Wojna 1920 roku…, s. 102.
68. Por. M. B. Markowski, Inteligencja społeczeństwa województwa kieleckiego w czasie wojny polsko- bolszewickiej 1919- 1920, [w:] Społeczeństwo polskie w dobie I wojny i wojny polsko- bolszewickiej 1920 roku, Kielce 2001, s. 239- 240.
69. „Piast” 1920, nr 28.
70. „Piast” 1920, nr 29.
71. Tamże.
72. „Lud Katolicki” 1920, nr 29.
73. „Jest w Tarnowie niejaki p. Benjamin Rothenberg, właściciel koncesji gospodnio-szynkarskiej […] W najkrytyczniejszej dla naszej Ojczyzny chwili, gdy wróg stał u bram stolicy, gdy powoływano pod broń nawet reklamowanych inwalidów, młody Rothenberg. wyposażony hojnie przez ojca na drogę czmychnął przez jakąś tajną dziurę do... Wiednia […] Nie może się wymawiać, że syn bez jego wiedzy zagranicą uciekł, bo był pod jego opieką, własnych pieniędzy nie miał na drogę […] W ostatnich zaś dniach pojechał sam tatuś po synka do Wiednia, by go przywieźć do kraju i umieścić na polskim uniwersytecie bo już pokój-zawarty i niebezpieczeństwo pójścia pod karabin minęło”. „Lud Katolicki” 1920, nr 45.
74. „Dawid Tannenbaum, Benjamin Rottenberg i Seilg Salpeter […] spekulanci, którzy na spirytusie takie interesa porobili, podali sobie ręce, że synów do armii polskiej za żadną cenę nie dadzą. Jednych odesłali do Wiednia i Berna, a inni, uginając się pod ciężarem swego tłuszczu, przypatrywali się w Tarnowie najspokojniej, jak reklamowani, inwalidzi, a nawet dzieci szkolne w pole odchodziły”. „Lud Katolicki” 1920, nr 46,
75. „Lud Katolicki” 1920, nr 34.
76. Tamże.
77. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
78. Sprawozdanie Dyrekcji I Państwowego Gimnazjum im. Kazimierza Brodzińskiego w Tarnowie za rok szkolny 1920/21, Tarnów 1921; Sprawozdanie Dyrekcji II Państwowego Gimnazjum w Tarnowie za rok szkolny 1920/21, Tarnów 1921; Sprawozdanie Dyrekcji Państwowej Szkoły Realnej w Tarnowie za rok szkolny 1920/21, Tarnów 1921.
79. Obrona Państwa, s. 50; B. Wasiutyński, dz. cyt.
80. Inwazja bolszewicka a Żydzi. Zbiór dokumentów, „Narodowy Klub Żydowski
przy Tymczasowej Żydowskiej Radzie Narodowej”, z.1., Warszawa 1921,
s, 3-4, 7.
81. „Czas” 1920, nr 202.
82. „Lud Katolicki” 1920, nr 45.
83. „Lud Katolicki” 1920, nr 45.
84. Przykładowo w powiecie mieleckim Żydzi złożyli 4000 Mk. „Piast” 1920, nr 32.
85. „Piast” 1920, nr 34.
86. CAW, Oddział VI Prawny Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych 1919–1921, sygn. .300.12.34.
87. Obrona Państwa, s. 126-127.
88. Spontanicznie został utworzony powiatowy komitet w Tarnowie. „Czas” 1920, nr 163.
89. Obrona Państwa, s. 474-475, 477.
90. Tamże, s. 477.
91. Tamże, s. 486.
92. Tamże.
93. Tamże, s. 487.
94. „Czas” 1920, nr 172; „Goniec Krakowski” 1920, nr 199.
95. Obrona Państwa, s. 483.
96. „Czas” 1920, nr 174.
97. „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1920, nr 195.
98. Obrona Państwa, s. 536.
99. Tamże.
100. Tamże.
101. Tamże, s. 74.
102. W tym: „Odezwę premiera Witosa do włościan” – 15 000, „Odezwę generała Hallera o tworzeniu Armii Ochotniczej” – 15 000, „Kto są bolszewicy” – 45 000, „Co bolszewicy Polsce dadzą, jeśli przyjdą” – 45 000, „Co bolszewicy Rosji obiecali, a co dali?” – 15 000, „Gdzie lepiej? – 45 000, „Co zyskuje ochotnik” – 15 000, „Pieśń ochotnika” – 45 000, „Jak bolszewicy gospodarzą w Polsce?” – 30 000, „Czego chcą bolszewicy?” – 30 000, „Obywatelu – Stój!” – 30 000, „Do Pań” – 2 000[1]. Przystąpiono też do wydawania „Gazetki Wojennej”. Każdy numer o czterech stronach, zawierał wiadomości z wojny, informacje o zbrodniczej działalności bolszewików oraz artykuły agitacyjne. Dla urozmaicenia zamieszczano humorystyczne. Wydano 8 numerów w odstępach 8-10 dni, które były przeznaczone głównie dla ludności wiejskiej, a jeden zawierający opinie socjalistów polskich i obcych o bolszewizmie specjalnie dla miast. W końcu sierpnia rozpoczęto wydawanie (w nakładzie 400-800 egzemplarzy) „Wiadomości Wojennych”, jako dziennika zawierającego krótkie wiadomości z frontu, których wydano 29 numerów (18 500 egzemplarzy). Tamże.
103. Tamże.
104. Tamże, s. 537.
105. „Piast” 1920, nr 40.
106. „Piast” 1920, nr 31.
107. Tamże.
108. „Piast” 1920, nr 34.
109. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
110. Tamże.
111. Tamże.
112. Obrona Państwa, s. 487.
113. Tamże, s. 491.
114. J. Szczepański, Społeczeństwo Mazowsza w wojnie 1920 roku, „Rocznik Mińsko Mazowiecki” 2000, nr 6.
115. Co nie oznacza, że popierał bolszewizm, o czym świadczą słowa red. naczelnego J. Stapińskiego wzywające chłopów do walki: „Przez półtora roku rządy, a raczej nierządy szlacheckie dużo krzywd i uciemiężań wyrządziły ludowi polskiemu. […] Ale oto wreszcie mamy początek końca złego, mamy zadatek rządów ludowych, więc ożyw się bracie i siostro, pomóż serdecznie i gorliwie odeprzeć grozę rosyjską, pruską i czeską, a skoro to uczynisz, będziesz mógł w wolnej, spokojnej ojczyźnie urządzić się jak zechcesz”. „Przyjaciel Ludu” 1920, nr 31.
116. „Przyjaciel Ludu” 1920, nr 34.
117. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w armii ochotniczej brało udział 0,52% ogółu ludności państwa polskiego. Spośród ziemian służbę ochotniczą pełniło 8%, czyli 16 razy tyle - w stosunku do procentu udziału w całej ludności Państwa. O ile chodzi o udział ziemian w armii w ogóle, tj. armii regularnej i ochotniczej, to na 5400 członków Związku Ziemian w wojsku służyło w 1920 r. 2 114, tj. 40%. Odznaczonych Krzyżami Virtuti Militari zostało 394 (18,5%), poległych 80 (3,7%). Prócz tego 44 ziemian zamordowanych zostało przez bolszewików, nie licząc tych, których zamordowano na Ukrainie, Białorusi i Litwie. Księga pamiątkowa pisma „Rolnik”, Warszawa 1937, s. 47.
118. „Lud Katolicki” 1920, nr 30.
119. „Czas” 1920, nr 168.
120. Tamże.
121. „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1920, nr 195.
122. „Czas” 1920, nr 174.
123. „Piast” 1920, nr 35.
124. „Lud Katolicki”1920, nr 36.
125. zarowianie.org.pl/historia/h_zasow_siedziba_rodu_lubienskich.html, [dostęp: 21 X 2014].
126. „Piast” 1920, nr 40.
127. Obrona Państwa, s. 538; „Piast” 1920, nr 40.
128. Tamże.
129. „Piast” 1920, nr 40.
130. Obrona Państwa, s. 538.
131. „Gazetka Wojenna” 1920, nr 6; „Lud Katolicki” 1920, nr 38.
132. Obrona Państwa, s. 538.
133. Jest to źródło mało precyzyjne, o czym zresztą we wstępie informują sami autorzy: „Niniejsza publikacja, aczkolwiek opracowana z największą starannością i zawierająca daty i fakty sprawdzone, ze względu na to, że nie obejmuje szeregu danych osobistych dotyczących osób, zamieszczonych na liście strat (imiona rodziców, data i miejsce urodzenia itp.) nie może być traktowana jako źródło miarodajne dla urzędowego stwierdzenia zgonu, a służyć może jedynie w charakterze informacyjnym”. Ponadto należy zaznaczyć, że lista obejmuje 47055 nazwisk, czyli około połowę rzeczywiście poległych, w niektórych przypadkach mylone są litery w nazwiskach, dane dotyczące jednostki itp. Lista Strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1918-1920, Warszawa 1934.
134. W przypadku zmarłych w szpitalach, należy sądzić, że są one wiarygodne. Tamże.
135. Katyń. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, prac. zbior. pod kier. M. Tarczyńskiego, Warszawa 2000; Charków. Księga Cmentarna, prac. zbior. pod kier. J. Tucholskiego, Warszawa 2003.
136. Obrona Państwa, s. 539.
137. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
138. Obrona Państwa, s. 539.
139. Tamże.
140. Tamże, s. 540; „Z poczucia patriotycznego robotnicy i szwaczki Zakładu Dezynfekcyjnego w Tarnowie w liczbie 85, uchwalili samorzutnie i jednogłośnie pracować jedną godzinę dziennie bezpłatnie, dla Ojczyzny na czas poprawy sytuacji bojowej”. „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1920, nr 192.
141. Obrona Państwa, s. 540.
142. Anna Pawlik, Karolina Nitarska, Karolina Luców, Franciszek Dorosz – 10 K; Katarzyna Młynarska – 6 K; Zofia Śliż, Franciszka Szymańska, Maria Szpunar, Ewa Witka, Maria Pawlik, Maria Kowal, Florentyna Gałat, Maria Kmieć, Maria Cholewa, Maria Wojewodzic, Aniela Wojewodzic, Helena Zych, Katarzyna Skupień, Cecylia Kołaczyk, Katarzyna Rubińska, Maria Jeż, Wiktoria Mastek – 5 K; Anna Praciak – 4 K; Franciszek Król – 3 K; Katarzyna Rajda, Katarzyna Kacheł, Maria Urbanik – 2 K; Ożóg Katarzyna – 1 K. „Lud Katolicki” 1920, nr 34.
143. Józefa Krawczyk, Katarzyna Siciarz, Franciszka Kowalczyk, Maria Dworak, Parania Tomków, Katarzyna Rembacz, Maria Cieślak, Józefa Urban, Parania Ostapiuk, Maria Walczak, Anna Walczak, Honorata Stolarz, Anastazja Portorejko, Antonina Żywiół, Franciszka Żywiół, Aniela Żywiół, Antonina Żywiół, Kunegunda Szarska, Julia Bodnar, Bronisława Sperka, Franciszka Kurek, Anna Kożyrska, Anastazja Kaczyńska, Agnieszka Gondek, Anna Foryś, Maria Kiciało, Maria Kwinta, Antonina Wojewodzic, Katarzyna Ożóg, Agnieszka Warchał, Józefa Pudaly, Maria Woźniak, Katarzyna Cyr, Anna Katyńska, Katarzyna Kleżak, Anna, Bronisława, Katarzyna i Zofia Pater. „Lud Katolicki” 1920, nr 39.
144. „Lud Katolicki” 1920, nr 35.
145. Obrona Państwa, s. 536.
146. Tamże.
147. Tamże, s. 537.
148. Tamże, s. 538.
149. „Piast” 1920, nr 33.
150. Obrona Państwa, s. 182.
151. Tamże, s. 184.
152. „Piast” 1920, nr 34.
153. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
154. Tamże.
155. „Lud Katolicki” 1920, nr 42.
156. „Lud Katolicki” 1920, nr 38.
157. „Lud Katolicki” 1920, nr 42.
158. „Lud Katolicki” 1921, nr 3.
159. Tamże.
160. Tamże.
161. „Lud Katolicki” 1920, nr 40.
162. Tamże.
163. „Lud Katolicki” 1920, nr 46.
164. Tamże.
165. „Lud Katolicki” 1920, nr 36.
166. „Piast” 1920, nr 40.
167. Dz.U. RP 1921, Nr 49, poz. 300.
168. W. Witos, Moje wspomnienia, t. II, Warszawa 1990, s. 148.
169. „Lud Katolicki” 1920, nr 40.
170. Dz.U. RP 1920, Nr 101, poz. 667.
171. Dz.U. RP 1921, Nr 49, poz. 299; 301.
172. Pierwszy powszechny spis Rzeczpospolitej Polskiej z dn. 30 IX 1921 roku, Mieszkania, ludność, stosunki zawodowe. Województwo krakowskie, Warszawa 1926, s. 105.
173. Tamże, s. V.
174. Tamże, s. 114.
175. „Lud Katolicki” 1920, nr 47.
176. Tamże.